Wszyscy czekają na Black Friday – sklepy, klienci i przestępcy

Black Friday, niegdyś jednodniowe święto zakupów, ewoluuje w coraz dłuższy okres promocji, rozciągając się od tygodnia aż do całego miesiąca. Czekają na niego zarówno sklepy, liczące na zwiększone obroty, jak i klienci, oczekujący atrakcyjnych obniżek. W ich cieniu kryją się także cyberprzestępcy, gotowi wykorzystać nieuwagę i pośpiech klientów do oszustw i wyłudzeń danych osobowych – zagrożenie, które wymaga coraz większej uwagi.
Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
WhatsApp
Email
Print
Wszyscy czekają na Black Friday – sklepy, klienci i przestępcy

Handel coraz bardziej przenosi się do sieci, liczba sklepów internetowych cały czas dynamicznie rośnie. Jak wynika z danych Dun&Bradstreet Poland w I półroczu powstało ich 3,9 tys., a łączna ich liczba do końca tego roku może przekroczyć 65 tys.

Rosną długi e-sklepów

Założenie sklepu internetowego nie gwarantuje jednak natychmiastowego sukcesu. To trudny rynek, bardzo konkurencyjny, operujący na niskich marżach, gdzie każdy błąd w zarządzaniu może skończyć się utratą płynności finansowej i popadnięciem w długi. Jak pokazują dane Krajowego Rejestru Długów w ciągu ostatnich 12 miesięcy zadłużenie sklepów internetowych wzrosło aż o 1/5 przekraczając 114 mln zł. Największy udział w tej kwocie mają handlowcy z województwa mazowieckiego. Tamtejsze sklepy on-line winne są wierzycielom ponad 26 mln zł. Na drugim miejscu plasuje się woj. śląskie – ponad 13 mln zł długu. Podium zamyka woj. wielkopolskie. W tym przypadku łączne zadłużenie wynosi ponad 12 mln zł.

Internetowi sprzedawcy najwięcej winni są instytucjom finansowym – bankom, firmom leasingowym i faktoringowym oraz wtórnym wierzycielom, którzy odkupili od nich dług. W sumie jest to 74 mln zł. Kolejne pozycje na liście wierzycieli zajmują hurtownie – 13 mln zł, kurierzy – 9,6 mln zł, operatorzy telekomunikacyjni i dostawcy Internetu – 5,9 mln zł oraz firmy dostarczające oprogramowanie – 5,6 mln zł.

Czarny Piątek zaczyna przedświąteczną gorączkę zakupową, podczas której czasami tracimy rozsądek i kupujemy więcej. Ale sklep trzeba utrzymać cały rok, tymczasem galopująca w ostatnim roku inflacja i wzrost kosztów utrzymania sprawił, że znaczna część konsumentów ograniczyła wydatki. Z najnowszego badania Gemiusa wynika, że uczyniło tak ok. 30 proc. Polaków korzystających z usług e-handlu. Jeśli do tego spadku obrotów dołożyć rosnące koszty prowadzenia działalności gospodarczej, to mamy przepis na rosnące długi – tłumaczy Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów.

Promocje cieszą też cyberprzestępców

Rosnąca gorączka zakupowa, to także okazja dla cyberprzestępców. Jedni próbują ukraść pieniądze, drudzy korzystają z okazji, aby wejść w posiadania naszych danych osobowych. Na tych pierwszych jesteśmy coraz bardziej uczuleni, drugie zagrożenie ciągle lekceważymy. Tymczasem straty z tego tytułu mogą być znacznie większe niż jednorazowy przelew do nieistniejącego e-sklepu.

Fałszywe sklepy internetowe, to dość popularny zabieg przestępców w trakcie trwania tygodni pełnych promocji. Do tego dochodzą e-maile sygnowane przez sklepy lub obsługujące je banki z prośbą o zalogowanie się na swoje konto (które trzeba wpisać na spreparowanej stronie, udającej bankową) i potwierdzenie transakcji. Mniej finezyjni oszuści sprzedają bezwartościowe podróbki znanych marek.

Osobną kategorię stanowią przestępstwa wyłudzenia danych osobowych.

W trakcie trwania promocji, chcemy zaoszczędzić jak najwięcej. Na tym właśnie łapią nas cyberprzestępcy, którzy korzystają z sytuacji i gdy tylko rozpoczynają się tygodnie wyprzedaży, uruchamiają fałszywe sklepy online. Dodatkową promocją zachęcają do założenia konta, co jest częstą praktyką w e-handlu, więc nie budzi podejrzeń. A ponieważ nie mamy czasu, to używamy tego samego loginu i hasła, jak do naszych innych kont. Dla cyberprzestępców to wystarczający zestaw, aby spenetrować wszystkie nasze konta, także te na których podajemy tak wrażliwe dane jak PESEL. I nieszczęście gotowe, tylko odłożone w czasie – komentuje Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl.

Sprawdzamy, ale tylko trochę

Tymczasem, jak wynika ze wspólnego badania serwisu ChronPESEL.pl i Krajowego Rejestru Długów nadal spora część konsumentów nie weryfikuje wiarygodności sklepów internetowych. Zapytani o to, czy przed zrobieniem zakupów sprawdzali sklepy, których wcześniej nie znali, 50,5 proc. odpowiedziała że zweryfikowała wszystkie takie sklepy, a 37 proc. że tylko niektóre. Jednak weryfikacja ograniczała się głównie do sprawdzenia opinii w Googlach (59 proc.) bądź na platformie zakupowej (54,8 proc.), rzadziej (44 proc.) na forach internetowych. Głównym kryterium oceny sklepu były oceny wystawione przez klientów (71,9 proc.), liczba opinii (63,9 proc.) oraz to czy sklep podaje adres i kontakt do siebie (56,6 proc.).

To badanie pokazuje, że ciągle nie dbamy o bezpieczeństwo swoich danych i swoich pieniędzy. Przestępcy wiedzą, kiedy jest Black Friday i przygotowują się do niego z dużym wyprzedzeniem. Wystawienie odpowiedniej liczby pozytywnych ocen, czy nawet podanie adresu, którego najczęściej i tak nie sprawdza, to nie jest dla nich duży problem. To dalej nie daje pewności, że firma istnieje – ostrzega Bartłomiej Drozd.

Źródło:

ChronPESEL.pl