Dane GUS za 2025 rok dobrze pokazują ten codzienny mechanizm. Przeciętne miesięczne wydatki na jedną osobę w gospodarstwach domowych wyniosły 2015 zł. Największą część tej kwoty stanowiła żywność i napoje bezalkoholowe. Ich udział w wydatkach wyniósł 25,1 proc. Po prostym przeliczeniu daje to około 506 zł miesięcznie na osobę. W przypadku czteroosobowej rodziny, przy prostym przeliczeniu średniej na cztery osoby, mówimy już o kwocie przekraczającej 2000 zł miesięcznie.
Jedzenie pierwsze w kolejce po pieniądze
W domowym budżecie wiele wydatków można przesunąć. Zakup nowych butów da się odłożyć, wyjazd skrócić, remont zaplanować później, a większy sprzęt kupić dopiero wtedy, gdy naprawdę będzie potrzebny. Z jedzeniem tak się nie da. Lodówka musi być uzupełniana regularnie, a lista zakupów wraca co kilka dni.
Właśnie dlatego żywność pozostaje najważniejszą pozycją w wydatkach gospodarstw domowych. W 2025 roku żywność zajmowała w budżetach wyższe miejsce niż opłaty związane z mieszkaniem, domem i energią, które stanowiły 19,4 proc. wydatków. Dopiero za nimi znajdowały się między innymi transport, zdrowie, rekreacja, kultura, restauracje, hotele, odzież i obuwie.
To pokazuje, że zanim w budżecie pojawi się miejsce na przyjemności, trzeba najpierw opłacić codzienność. A codzienność bardzo często zaczyna się przy sklepowej półce.
506 zł miesięcznie to tylko średnia
Kwota około 506 zł miesięcznie na osobę działa na wyobraźnię, ale nie opisuje każdej rodziny. W jednym domu będzie to mniej, w innym znacznie więcej. Dużo zależy od liczby domowników, wieku dzieci, miejsca zamieszkania, sposobu gotowania, stylu pracy i tego, jak często domownicy jedzą poza domem.
Inaczej wygląda koszyk singla w dużym mieście, inaczej rodziny z dziećmi, inaczej seniora, a jeszcze inaczej gospodarstwa na wsi. Jedni gotują większe obiady na dwa dni, inni kupują produkty na bieżąco. Jedni polują na promocje, inni wybierają wygodę. Jedni mają czas na planowanie posiłków, inni robią szybkie zakupy po pracy.
Średnia pokazuje kierunek, ale prawdziwe życie jest bardziej różnorodne. Mimo to jedna rzecz pozostaje wspólna: jedzenie ma ogromny wpływ na to, czy pod koniec miesiąca w portfelu zostaje trochę spokoju.
Co częściej trafiało do koszyków?
Dane GUS pokazują też, jak zmieniały się wybory żywieniowe Polaków. W 2025 roku wzrosło spożycie serów i twarogów. Więcej było także tłuszczów zwierzęcych, w tym masła. W górę poszło również spożycie makaronu i produktów makaronowych.
To produkty bardzo codzienne. Nie wymagają wielkiej filozofii w kuchni. Twaróg może trafić na śniadanie, ser do kanapek, masło do pieczywa, a makaron szybko ratuje obiad po długim dniu. Ten zestaw dobrze pasuje do domów, w których liczy się prostota, sytość i możliwość przygotowania czegoś bez spędzania pół dnia przy garnkach.
Nie musi to oznaczać wielkiej zmiany kulinarnej mody. Bardziej widać przywiązanie do produktów znanych, łatwych i praktycznych. W czasach, gdy wiele rodzin uważniej patrzy na ceny, takie wybory wydają się bardzo naturalne.
Cukier mocno traci
Największy spadek dotyczył cukru. Jego spożycie zmniejszyło się aż o 14,5 proc. Mniej było także tłuszczów roślinnych, w tym margaryn i twardych tłuszczów roślinnych. Spadło również spożycie mięsa drobiowego oraz pieczywa.
Nie warto jednak zbyt szybko dopisywać do tych danych jednej prostej historii. Mniej cukru może oznaczać większą świadomość zdrowotną, zmianę nawyków, wpływ cen albo mieszankę wielu czynników. Podobnie z pieczywem i drobiem. Czasem decyzję przy półce podejmuje zdrowie, czasem cena, czasem przyzwyczajenie, a czasem zwykły brak pomysłu na obiad.
Dane pokazują efekt końcowy, ale za nim kryją się tysiące małych wyborów podejmowanych każdego dnia.
Miasto i wieś mają inne koszyki
GUS zwraca uwagę, że sposób jedzenia różni się między miastem a wsią. Na wsi wyższe było spożycie pieczywa i produktów zbożowych, mięsa, ziemniaków, cukru oraz wód mineralnych i źródlanych. W miastach częściej pojawiały się warzywa inne niż ziemniaki, owoce oraz sery i twarogi.
Nie chodzi tu o prosty podział na lepsze i gorsze wybory. Bardziej o inne tempo życia, inne przyzwyczajenia i inną organizację kuchni. Wieś w danych GUS częściej łączy się z bardziej tradycyjnym, sycącym koszykiem. Miasto częściej pokazuje większe spożycie owoców, warzyw oraz serów i twarogów, co może sugerować nieco inny, bardziej zróżnicowany koszyk zakupowy.
Na zawartość koszyka wpływa również zamożność. Gospodarstwa o wyższych dochodach częściej mogą pozwolić sobie na większy wybór produktów. W praktyce pieniądze zmieniają nie tylko wysokość rachunku, ale też jakość i różnorodność codziennego menu.
Sklepowy koszyk nadal jest testem portfela
Dane o żywności są tak ważne, bo dotyczą wydatku, którego nie da się ignorować. Właśnie przy kasie najłatwiej poczuć, czy domowy budżet ma więcej oddechu, czy znów trzeba coś odłożyć na później. Nawet niewielka zmiana cen potrafi szybko odbić się na całym miesiącu.
W 2025 roku przeciętna sytuacja gospodarstw domowych poprawiła się, ale zakupy spożywcze nadal pozostają największym codziennym obciążeniem. Jedna czwarta wydatków trafia na żywność i napoje bezalkoholowe. To nie jest drobny element budżetu, lecz jego centrum.
Dlatego pytanie o to, ile Polacy wydają na jedzenie, jest w gruncie rzeczy pytaniem o codzienny spokój. O to, czy można zrobić zakupy bez nerwowego liczenia każdej rzeczy. O to, czy w koszyku mieści się coś więcej niż absolutne minimum. I o to, czy po wyjściu ze sklepu zostaje jeszcze poczucie, że domowy budżet da się utrzymać pod kontrolą.
Opracowanie własne na podstawie danych GUS.




