Puszenie nie musi oznaczać mocno zniszczonych włosów
Skłonność do puszenia zależy między innymi od budowy włosów, ich kondycji oraz wilgotności otoczenia. Zjawisko dobrze znają osoby mające fale i loki, ale może pojawiać się również przy włosach prostych, szczególnie suchych, rozjaśnianych lub regularnie poddawanych stylizacji termicznej. Pojedynczy dzień z mocno napuszoną fryzurą nie jest więc dowodem na poważne uszkodzenie włosów. Znaczenie może mieć nawet pogoda. Włosy reagują na wilgoć znajdującą się w powietrzu, dlatego efekt uzyskany podczas suszenia nie zawsze utrzymuje się tak samo w suchy dzień i podczas deszczowej aury.
Zamiast od razu wymieniać całą kosmetyczkę, lepiej przyjrzeć się poszczególnym etapom pielęgnacji. Często właśnie kilka niewielkich zmian daje bardziej zauważalny efekt niż dokładanie kolejnych produktów.
Szampon nie musi być wcierany w całą długość
Podczas zwykłego mycia najwięcej uwagi wymaga skóra głowy. To tam gromadzą się sebum, pot oraz pozostałości kosmetyków. Intensywne pocieranie całej długości włosów szamponem przy każdym myciu nie jest potrzebne i może zwiększać ich splątanie. Szampon najlepiej rozprowadzić przede wszystkim na skórze głowy, delikatnie ją masując. Podczas spłukiwania piana przepływa po długości włosów, co w wielu sytuacjach wystarcza do ich oczyszczenia. Wyjątkiem mogą być sytuacje, gdy na włosach znajduje się dużo produktów do stylizacji lub wymagają one dokładniejszego oczyszczenia.
Przy włosach szczególnie suchych na długości niektórym osobom odpowiada mycie metodą OMO, czyli zastosowanie odżywki przed szamponem i ponownie po myciu. Nie jest to jednak obowiązkowy element pielęgnacji ani metoda odpowiednia dla każdego rodzaju włosów.
Odżywka ułatwia rozczesywanie
Po umyciu przychodzi etap szczególnie istotny przy włosach skłonnych do puszenia. Odżywka poprawia poślizg między pasmami, dzięki czemu łatwiej je rozplątać i ograniczyć tarcie podczas czesania. Nie oznacza to, że najbogatsza dostępna maska zawsze będzie najlepszym wyborem. Cienkie włosy mogą zostać łatwo przeciążone, podczas gdy grubsze, suche lub kręcone często dobrze tolerują bardziej treściwe formuły. Ilość produktu i częstotliwość jego stosowania najlepiej dopasować do tego, jak zachowują się konkretne włosy.
Znaczenie ma również sposób rozczesywania. Przy prostych włosach lepiej unikać szarpania i zaczynać od końcówek, stopniowo przesuwając się wyżej. Fale i loki mają inne potrzeby — czesanie ich na sucho może rozdzielić skręt i zwiększyć widoczny puch, dlatego często wygodniej rozplątywać je, gdy są wilgotne i pokryte odżywką zapewniającą odpowiedni poślizg.
Ręcznik może pogorszyć efekt pielęgnacji
Pośpiech po wyjściu spod prysznica często kończy się energicznym tarciem włosów ręcznikiem. To prosty nawyk, który może zwiększać splątanie i mechaniczne uszkodzenia, szczególnie gdy włosy są mokre. Nie trzeba ich wycierać tak jak skóry. Wystarczy delikatnie odcisnąć nadmiar wody, bez mocnego skręcania i pocierania pasm. Miękki ręcznik albo gładka bawełniana tkanina mogą ułatwić takie osuszanie, choć ważniejsza od konkretnego materiału pozostaje sama technika.
Delikatne traktowanie jest szczególnie istotne wtedy, gdy włosy są dodatkowo narażone na przesuszenie, na przykład po kąpieli w chlorowanej wodzie. Innej pielęgnacji mogą wtedy wymagać także włosy po basenie.
Suszenie nie musi kończyć się puchem
Sama suszarka nie przekreśla szans na gładką fryzurę. Znacznie większe znaczenie ma temperatura i sposób kierowania nawiewu. Regularne stosowanie wysokiej temperatury może uszkadzać powierzchnię włosów, dlatego bezpieczniej korzystać z możliwie niskiego ustawienia, które pozwala sprawnie je wysuszyć. Nie należy też długo kierować gorącego strumienia w jedno miejsce. Przy prostych włosach można prowadzić nawiew wzdłuż pasm, zamiast chaotycznie rozdmuchiwać je na boki. Nie zawsze potrzebna jest również maksymalna siła suszarki.
Przy falach i lokach pomocny może być dyfuzor, który pozwala suszyć włosy bez silnego rozdmuchiwania poszczególnych pasm. Ograniczenie dotykania i rozdzielania włosów podczas schnięcia pomaga natomiast nie rozbijać wcześniej uformowanego skrętu.
Kosmetyk bez spłukiwania powinien być dodatkiem, a nie ratunkiem
Jeśli podstawowa pielęgnacja nie wystarcza, po myciu można zastosować niewielką ilość odżywki bez spłukiwania, serum lub produktu wygładzającego. Nie ma jednak sensu nakładać dużej ilości kosmetyku wyłącznie po to, aby przycisnąć odstające włosy. Przy cienkich pasmach nadmiar produktu może szybko odebrać fryzurze lekkość i sprawić, że włosy będą wyglądały na obciążone. Grubsze, suche czy kręcone mogą potrzebować innej formuły i nieco większej ilości kosmetyku. Najlepiej zaczynać od małej porcji i zwiększać ją dopiero wtedy, gdy jest to potrzebne.
Jeżeli do stylizacji regularnie używane są urządzenia emitujące wysoką temperaturę, można sięgnąć po preparat przeznaczony do ochrony termicznej. Nie każda odżywka czy serum automatycznie pełni taką funkcję, dlatego trzeba kierować się przeznaczeniem podanym przez producenta.
Najpierw zmiana nawyków, później kolejne kosmetyki
Przy uporczywym puszeniu łatwo dojść do wniosku, że potrzebna jest coraz dłuższa lista masek, olejków i serum. Jeśli jednak kilka produktów zostanie wprowadzonych jednocześnie, trudno później ocenić, co rzeczywiście poprawiło wygląd włosów. Lepiej zacząć od podstaw: delikatnego mycia, odżywki zapewniającej dobry poślizg, spokojnego osuszania oraz ograniczenia wysokiej temperatury podczas suszenia. Dopiero później można oceniać, czy potrzebny jest dodatkowy kosmetyk wygładzający.
Jeśli oprócz puszenia pojawia się wyraźnie nasilone łamanie włosów, ich przerzedzenie, świąd, zaczerwienienie lub inne problemy skóry głowy, przyczyna może wykraczać poza codzienną pielęgnację. W takiej sytuacji zamiast kolejnych prób kosmetycznych lepiej skonsultować problem z dermatologiem.




