Zamek, który nie jest tylko do oglądania
Wakacyjna wizyta w muzeum nie musi oznaczać chodzenia od sali do sali, od eksponatu do eksponatu i ciągłego przypominania dziecku, żeby niczego nie dotykało. W Łęczycy sama przestrzeń robi dużą część pracy. Jest średniowieczny zamek, dziedziniec, wieża, opowieść o Borucie, rycerska tradycja i wystawy, które mogą stać się początkiem rodzinnej rozmowy.
Anna Dłużewska-Sobczak nie sprowadza dziecięcej ciekawości wyłącznie do legendy o najsłynniejszym łęczyckim diable.
— Mogłabym powiedzieć, że tylko diabeł. Mogłabym powiedzieć, że opowieści regionalne, tradycyjne wierzenia. Ale nie, to byłoby niesprawiedliwe. Nasz zamek jest zamkiem obronnym, zbudowanym w XIV wieku. Mamy więc wielkie tradycje historyczne i tradycje rycerskie, mamy króla Kazimierza i króla Władysława Jagiełłę — mówi.
Dlatego dzieci mogą wejść w historię z kilku stron. Jednych zainteresuje Boruta, innych zbroje i rycerze, a jeszcze innych spotkania z archeologią, dawne rzemiosło i zabawy na świeżym powietrzu.
Co muzeum szykuje na wakacje?
Letnia oferta nie ma być zwykłym oprowadzaniem. Muzeum stawia na zajęcia, w których dzieci mogą coś zrobić, sprawdzić i przeżyć, a nie tylko słuchać opowieści.
— W pierwszym tygodniu sierpnia będziemy zapraszać dzieci na cykl zajęć pod nazwą „Wakacje na zamku”. Będziemy proponować zabawy plebejskie, a także rycerskie konkursy. Będą spotkania z archeologią, a także warsztaty nawiązujące do tradycyjnej codzienności. Będzie więc między innymi pranie, robienie masła i tradycyjnych zabawek — zapowiada Anna Dłużewska-Sobczak.
To propozycja dla dzieci, które lubią biegać, sprawdzać i odkrywać. Muzeum łączy historię, tradycję i ruch, zamiast zamykać edukację w jednym wykładzie.
— Przygotowujemy codziennie trzy godziny różnorodnych tematycznie zajęć. Nasze propozycje będą nawiązywały do historii, regionalnej tradycji i zwyczajów ludowych — dodaje rozmówczyni.
Rodzice powinni jednak pamiętać, że zajęcia odbywają się w konkretnych terminach, obowiązują zapisy, a liczba miejsc jest ograniczona. Przed planowaną wizytą warto sprawdzić aktualne komunikaty Muzeum w Łęczycy.
Archeologia, rycerze i ludowa tradycja
Wakacyjna propozycja wyrasta z tego, co placówka robi przez cały rok. Muzeum prowadzi zajęcia edukacyjne i warsztaty tematycznie związane z muzealnymi działami: etnograficznym, historycznym i archeologicznym.
— Będą zajęcia dotyczące tradycyjnych łęczyckich wierzeń, zwyczajów i obrzędów ludowych. Będziemy proponować też zabawy nawiązujące do zwyczajów rycerskich oraz zajęcia opowiadające o historii zamku. Mamy także w planie zajęcia archeologiczne, poszukiwanie skarbów, zabawę w archeologa, warsztaty garncarskie — wyjaśnia Anna Dłużewska-Sobczak.
Najmłodsi nie dostają więc tylko opowieści o przeszłości. Mogą lepić z gliny, bawić się w archeologów, szukać skarbów, tworzyć prace plastyczne albo sprawdzać swoje umiejętności w zabawach na świeżym powietrzu. To szczególnie ważne latem, gdy dzieci zwykle mają więcej energii, a mniej cierpliwości.
„Wystrzałowe wakacje” i dziedziniec pełen ruchu
Osobną propozycją są wakacyjne aktywności kierowane do turystów, którzy trafią na zamek i oprócz zwiedzania szukają dodatkowych atrakcji. Wśród atrakcji pojawia się między innymi strzelanie z łuku. To element muzealnego projektu pod hasłem „Wystrzałowe wakacje”.
— Tę ofertę kierujemy do turystów w każdym wieku. Wiemy, że wśród zabaw plebejskich strzelanie z łuku cieszy się największą popularnością. Chętni będą mogli spróbować swoich sił, bo tarcza strzelecka na dziedzińcu zamkowym już czeka — mówi Anna Dłużewska-Sobczak.
W rozmowie pojawiają się także inne aktywności: narty wieloosobowe, przeciąganie liny, atak na Saracena, machina rycerska oraz rzut kopią do celu. Dzięki nim i dorośli, i dzieci nie tylko słuchają opowieści o dawnych czasach, ale także sami mogą sprawdzić się w rycerskich zabawach.
Dlaczego dzieci lubią takie miejsca?
Zamek działa na wyobraźnię, bo jest konkretny. Ma mury, dziedziniec, wieżę i legendy. Ale z punktu widzenia dziecka równie ważne jest to, że można się tam ruszać.
— Mamy piękny dziedziniec. Można się tutaj bezpiecznie wybiegać i wyhasać do woli. Dzieci mogą się bawić w rycerzy, mamy dla nich piankowe miecze — opowiada Anna Dłużewska-Sobczak.
To dobrze pokazuje, czym różni się zwykłe zwiedzanie od rodzinnej wizyty, po której dziecko rzeczywiście coś zapamięta. Historia staje się wtedy żywa, nie jest zamknięta w muzealnej gablocie. Staje się ważnym elementem zabawy, ruchu i wyobraźni.
Nie tylko dla dzieci z Łęczycy
Muzeum współpracuje z lokalnymi przedszkolami i szkołami, ale swoją ofertę kieruje nie tylko do mieszkańców miasta.
— W naszych zajęciach edukacyjnych biorą udział również dzieci z terenu powiatu łęczyckiego. Często korzystają z nich też dzieci, które z różnych stron Polski przyjeżdżają do naszego miasta na wakacje do dziadków — mówi rozmówczyni.
To dobra wiadomość dla rodzin, np. z Łodzi, Kutna czy Ozorkowa, które spędzają wakacje w regionie albo szukają pomysłu na jednodniowy wyjazd. Łęczyca to nie jest cel dalekiej wyprawy, a na dziecko czeka tu spotkanie z historią, legendą i zamkową przestrzenią.
Przedszkolaki też dają radę
Anna Dłużewska-Sobczak podkreśla, że muzeum od lat współpracuje z przedszkolami. Placówki chętnie korzystają z muzealnej oferty edukacyjnej, bo dzieci odbierają takie zajęcia inaczej.
— Panie przedszkolanki mówią to samo: przyjście na zamek, udział w zajęciach prowadzonych w muzealnych wnętrzach to zupełnie coś innego niż te same zajęcia prowadzone w przedszkolu — dodaje nasza rozmówczyni.
Anna Dłużewska-Sobczak podaje przykład grupy przedszkolnej z Łodzi, która przyjechała do Łęczycy pociągiem. Najmłodsze dziecko miało dwa lata i osiem miesięcy. Dzieci przeszły pieszo z dworca kolejowego do centrum miasta (ok. 1,5 km), spędziły pół dnia na zamku, uczestniczyły w różnych zajęciach edukacyjnych, bawiły się na dziedzińcu. Nikt nie narzekał na zmęczenie.
Rodzinna wycieczka z legendą w tle
Wakacje na zamku w Łęczycy mogą być czymś więcej niż sposobem na zajęcie dziecka przez kilka godzin. To okazja, by opowiedzieć o dawnych wierzeniach, rycerzach, archeologii, ludowej tradycji i o tym, jak ludzie kiedyś tłumaczyli sobie świat.
Boruta oczywiście zostaje ważnym bohaterem zamkowej historii. Dzieci mogą go zapamiętać jako psotnika z legendy. Dla dorosłych może być pretekstem do rozmowy o regionalnej kulturze. Letnia oferta muzeum pokazuje, że zamek to nie wyłącznie diabeł. Są warsztaty, zabawy na dziedzińcu i opowieści. To taki skarb, który można zabrać do domu.
Przed wyjazdem warto sprawdzić w komunikatach Muzeum w Łęczycy aktualne terminy, szczegóły programu i zasady zapisów. Wakacyjne zajęcia odbywają się w konkretnych dniach i godzinach, a liczba miejsc jest ograniczona.



