Termin premiery nie jest przypadkowy. Film pojawi się w kinach tuż przed Dniem Dziecka, dlatego może stać się jedną z rodzinnych propozycji na wspólne wyjście do kina. Marka jest rozpoznawalna, humor nie wymaga skomplikowanego wprowadzenia, a sama historia zapowiada przygodę, która ma wyjść daleko poza zwykły pościg po muzealnych salach.
Muzeum, kompas i wielka przygoda
Punktem wyjścia nowej opowieści jest pościg w nowojorskim Metropolitan Museum. Tom i Jerry, pochłonięci własną rywalizacją, przypadkowo uruchamiają tajemniczy Astralny Kompas. Ten przenosi ich do olśniewającego Złotego Miasta, miejsca przywodzącego na myśl starożytne legendy, ukryte krainy i klasyczne kino przygodowe.
Na miejscu sytuacja szybko wymyka się spod kontroli. Tom zostaje uznany za bóstwo i trafia w sam środek dworskiego zamieszania. Zyskuje sympatię władcy oraz mieszkańców miasta. Jerry ma znacznie mniej szczęścia, bo wpada w sidła niebezpiecznego szczurzego bossa.
Z klasycznej gonitwy rodzi się więc historia o świecie, który trzeba uratować. Gdy losy Złotego Miasta zawisną na włosku, odwieczni przeciwnicy będą musieli połączyć siły. To dobrze znany mechanizm tej serii: Tom i Jerry mogą rywalizować bez końca, ale w obliczu większego zagrożenia ich konflikt ustępuje miejsca współpracy.
Klasyczny humor bez słów
Jednym z ważnych elementów nowego filmu jest powrót do formuły, która przez dekady budowała popularność Toma i Jerry’ego. W tej odsłonie tytułowi bohaterowie nie mówią. Ich relacja opiera się na ruchu, gestach, mimice, tempie i precyzyjnie rozegranym humorze sytuacyjnym.
To właśnie ten rodzaj komedii sprawił, że kot i mysz pozostali czytelni dla widzów niezależnie od wieku i języka. W świecie Toma i Jerry’ego często wystarcza spojrzenie, źle zastawiona pułapka, rozpędzony pościg albo jeden niefortunny przedmiot, by uruchomić całą lawinę gagów.
Dialogi pojawią się jednak wokół głównych bohaterów. W polskiej wersji językowej usłyszymy między innymi osoby znane z internetu i mediów. Gościnnie wystąpią PigOut, czyli Piotr Knioła, Charazinsky, czyli Piotr Charaziński, Kubanowo, czyli Kuba Nowosiński, Promatka, czyli Klaudia Silva, a także lektor i dziennikarz Tomasz Śliwiński.
Internetowe głosy przy klasycznej marce
Dobór obsady polskiej wersji językowej pokazuje, że twórcy i dystrybutor chcą połączyć dobrze znaną markę z nazwiskami rozpoznawalnymi dla współczesnej widowni. Animacje familijne coraz częściej sięgają po twórców internetowych, którzy dla młodszych odbiorców bywają równie rozpoznawalni jak aktorzy filmowi czy telewizyjni.
W przypadku Toma i Jerry’ego najważniejszy pozostaje jednak sam duet. To oni niosą filmową energię, nawet jeśli nie wypowiadają kwestii. Kot i mysz od lat działają na ekranie dzięki kontrastowi charakterów: Tom planuje, zastawia pułapki i próbuje przejąć kontrolę, a Jerry zwykle wyprzedza go sprytem, refleksem i bezczelną pewnością siebie.
Bohaterowie, których znają kolejne pokolenia
Tom i Jerry należą do tych postaci popkultury, które dawno przekroczyły granice jednej serii animowanej. Ich konflikt jest prosty, ale wyjątkowo trwały: kot goni mysz, mysz okazuje się sprytniejsza, a każda pułapka ma dużą szansę obrócić się przeciwko temu, kto ją wymyślił.
Przed premierą nowej części warto przypomnieć kilka wcześniejszych odsłon. Wśród najważniejszych pozostaje „The Cat Concerto” z 1947 roku, nagrodzona Oscarem krótkometrażowa animacja, w której Tom występuje jako pianista, a Jerry zamienia koncert w serię komicznych katastrof. To jeden z najlepszych przykładów tego, jak seria potrafiła łączyć muzykę, tempo i humor bez rozbudowanych dialogów.
W kinowej historii duetu istotne miejsce zajmuje także „Tom i Jerry: Wielka ucieczka” z 1992 roku. Był to pierwszy pełnometrażowy film kinowy z udziałem tych bohaterów. Produkcja wyróżniała się nietypowym rozwiązaniem, bo Tom i Jerry w tej wersji przemawiali, co stanowiło wyraźne odejście od klasycznej formuły.
Od magicznego pierścienia po wyścigowe szaleństwo
Kolejne lata przyniosły następne warianty tej samej rywalizacji. „Tom i Jerry: Magiczny pierścień” z 2001 roku postawił na zwariowaną przygodę z tytułowym przedmiotem, który uruchamia serię pościgów i nieporozumień. Z kolei „Tom i Jerry: Szybcy i kudłaci” z 2005 roku wykorzystał motyw wyścigu, szybkiej akcji i humoru opartego na coraz bardziej absurdalnych przeszkodach.
Nowszym przykładem odświeżenia marki był film „Tom i Jerry” z 2021 roku, łączący animowanych bohaterów z planem aktorskim. Jerry zamieszkał wtedy w luksusowym hotelu, a Tom został sprowadzony po to, by pozbyć się nieproszonego lokatora. Produkcja pokazała, że klasyczną formułę można przenieść do współczesnej scenerii bez całkowitego porzucania jej podstawowego rytmu.
Na tym tle „Tom i Jerry: Przygoda w muzeum” zapowiada się jako kolejna próba odświeżenia znanej marki, ale bez odcinania jej od korzeni. Bohaterowie nie mówią, konflikt pozostaje czytelny, a całość dostaje większą, przygodową scenografię.
Rodzinny seans z legendą animacji
Nowy film wyreżyserował Gang Zhang. Oryginalny tytuł produkcji brzmi „Tom & Jerry: Forbidden Compass”, a za dystrybucję w Polsce odpowiada Monolith Films. Produkcja trafi do kin jako komedia animowana w polskiej wersji językowej.
Największym atutem tej premiery może okazać się jej międzypokoleniowy charakter. Dla dzieci będzie to dynamiczna animacja o kocie i myszy w fantastycznym świecie. Dla rodziców i dziadków powrót do bohaterów, których znali z własnego dzieciństwa.
Tom i Jerry od lat udowadniają, że dobrze rozegrany gag, szybki pościg i odrobina kontrolowanego chaosu potrafią przetrwać znacznie dłużej niż filmowe mody. Nowa przygoda w muzeum ma szansę przypomnieć, dlaczego ta para wciąż działa na widzów tak samo skutecznie: bez wielkich słów, za to z energią, której trudno odmówić uroku.
Źródło: Monolith, opracowanie własne.




