Kolekcje, które żyły własnym życiem
Szkolne kolekcjonowanie miało swoje zasady. Niektóre wzory trafiały się często, inne były trudniejsze do zdobycia, a podwójne egzemplarze stawały się podstawą wymiany.
1. Karteczki z notesików – kolorowe kartki z bohaterami bajek, zwierzętami, kwiatami czy ozdobnymi wzorami kompletowano całymi seriami. Wymiana karteczek była jednym z najbardziej charakterystycznych szkolnych zwyczajów lat 90.
2. Pachnące karteczki – wersje zapachowe były jeszcze bardziej pożądane niż zwykłe. Trafiały do kolekcji i często długo pozostawały nienaruszone.
3. Segregatory na karteczki – większy zbiór wymagał odpowiedniej oprawy. Segregator pozwalał szybko przejrzeć kolekcję i wybrać egzemplarze przeznaczone do wymiany.
4. Naklejki z bajek i filmów – przyklejano je do zeszytów, pamiętników i szkolnych drobiazgów, choć najładniejsze często zachowywano na później.
5. Wypukłe naklejki – miękkie, błyszczące i wyraźnie grubsze od papierowych wyglądały bardziej efektownie i same mogły stać się przedmiotem kolekcjonowania.
6. Albumy z naklejkami piłkarskimi – kompletowanie drużyn oznaczało kupowanie kolejnych saszetek i szukanie kogoś, kto miał brakującego zawodnika.
7. Karty Pokémon – wraz z popularnością Pokémonów pojawiały się również w dziecięcych kolekcjach. Nie wszyscy znali zasady gry karcianej; dla wielu liczyło się przede wszystkim zdobywanie kolejnych postaci.
8. Tazosy – niewielkie krążki dodawane do przekąsek zbierano, wymieniano i wykorzystywano do prostych gier.
9. Tazosy Pokémon – w Polsce pojawiały się również serie związane z Pokémonami. Dla części dzieci stały się osobną kolekcją, o którą rywalizowało się podczas szkolnych przerw.
10. Karty Dragon Ball z chipsów Chio – różne serie kart z bohaterami „Dragon Ball Z” i „Dragon Ball GT” trafiały do paczek Chio. Zbierało się je, porównywało i wymieniało na brakujące egzemplarze.
11. Karty Lay’s Goool Club 2002 – mundial w Korei Południowej i Japonii przyniósł serie poświęcone piłkarzom, reprezentacjom i stadionom. Pojawiały się również efektowne odmiany kart 3D.
12. Banknot z paczki chipsów – Lay’s prowadził promocję, w której w części opakowań można było znaleźć prawdziwe pieniądze. Trafienie banknotu należało do tych historii, o których szybko dowiadywała się cała grupa.
Podobne przedmioty przypominamy również w materiale o zabawkach, grach i gadżetach dzieciństwa z lat 80. i 90..
Przerwa zamieniała się w małe boisko
Nie wszystkie szkolne mody mieściły się w kieszeni czy segregatorze. Czasem potrzebny był kawałek korytarza, szkolnego podwórka albo placu przed budynkiem.
13. Zośka – niewielką miękką piłeczkę podbijało się przede wszystkim nogami, próbując jak najdłużej utrzymać ją w powietrzu. Można było ćwiczyć samemu albo odbijać ją w grupie.
14. Jojo – podstawowe opuszczenie zabawki na sznurku szybko przestawało wystarczać. Liczyły się coraz bardziej skomplikowane sztuczki.
15. Świecące jojo – odmiana z elementami świetlnymi robiła jeszcze większe wrażenie i szczególnie dobrze prezentowała się podczas zabawy na szkolnym korytarzu.
16. Beyblade – bączki stworzone do pojedynków pojawiły się wraz z popularnością marki rozwijanej od końca lat 90., a na początku XXI wieku stały się międzynarodowym fenomenem. Dzieci mogły urządzać własne starcia poza ekranem.
17. Guma do skakania – kilka metrów elastycznej gumy wystarczało do tworzenia kolejnych układów i podnoszenia poziomu trudności.
18. Skakanka – prosty szkolny gadżet, który pozwalał rywalizować w liczbie skoków, wykonywać układy albo bawić się wspólnie.
Wiele z tych aktywności pojawia się również wśród zabaw pamiętanych z lat 90..
Piórnik nie musiał być praktyczny
Przybory szkolne miały pomagać w nauce, ale w latach 90. i 2000. równie ważne było to, czy pachniały, błyszczały albo miały nietypową konstrukcję.
19. Wielopiętrowy piórnik – im więcej zamków, klapek, gumek na kredki i osobnych przegródek, tym bardziej imponująco wyglądało wyposażenie.
20. Metalowy piórnik – trwały i charakterystyczny, choć jego upadek na podłogę słyszała zwykle znaczna część klasy.
21. Piórnik z bohaterem bajki – nadruk pozwalał od razu pokazać, która kreskówka była aktualnie najważniejsza.
22. Pachnące gumki – owocowe i słodkie aromaty sprawiały, że zwykły szkolny przybór stawał się przedmiotem, który chciało się mieć nawet wtedy, gdy nie ścierał najlepiej.
23. Gumki w fantazyjnych kształtach – owoce, zwierzęta, serca i figurki często były bardziej kolekcją niż wyposażeniem do matematyki.
24. Wielokolorowy długopis – kilka wkładów umieszczonych w jednej obudowie pozwalało zmieniać kolor za pomocą charakterystycznych przycisków.
25. Długopisy żelowe – popularność zdobywały szczególnie zestawy zawierające wiele intensywnych i pastelowych odcieni.
26. Żelopisy brokatowe i metaliczne – wykorzystywano je do tytułów, ramek, pamiętników i ozdabiania zeszytów.
27. Pachnące długopisy – zapach stał się dodatkową cechą, dzięki której zwykły przyrząd do pisania wyróżniał się w piórniku.
28. Elastyczny ołówek – można było go wyginać i skręcać. Do dłuższego pisania nie był szczególnie wygodny, ale nie dlatego się go kupowało.
29. Ołówek z przekładanymi wkładami – zużyty element z grafitem wyjmowało się z przodu i wkładało z tyłu obudowy, przesuwając w ten sposób następny.
30. Linijka z płynem i pływającymi ozdobami – wystarczyło ją przechylić, aby drobne elementy zaczęły przemieszczać się w środku.
31. Temperówka z pojemnikiem – pozwalała ostrzyć ołówek bez szukania kosza, a przezroczysty zbiorniczek odsłaniał gromadzące się wiórki.
32. Pamiętnik na kłódkę – mieścił sekrety, wpisy znajomych i szkolne ankiety. Niewielki kluczyk miał chronić zawartość przed niepowołanymi osobami.
Część dawnych pomysłów przetrwała do dziś, choć współczesna wyprawka dla pierwszoklasisty wygląda już zupełnie inaczej niż ta sprzed dwóch czy trzech dekad.
Elektronika trafia do szkolnego plecaka
Przełom wieków przyniósł coraz więcej urządzeń, które można było zabrać ze sobą. Dla uczniów pojawienie się któregoś z nich na przerwie często oznaczało natychmiastowe zainteresowanie grupy.
33. Tamagotchi – wirtualny pupil zadebiutował w Japonii w 1996 roku. Trzeba było go karmić i opiekować się nim niezależnie od tego, co akurat przewidywał plan lekcji.
34. Game Boy – przenośna konsola pozwalała zabrać gry poza dom. Nawet jeśli urządzenie należało do jednej osoby, jego ekran potrafiło obserwować kilku kolegów.
35. Walkman – kaseta z ulubionymi nagraniami, słuchawki i zapas baterii pozwalały zabrać muzykę do szkoły, autobusu czy na wycieczkę.
36. Discman – wraz z płytami CD pojawił się kolejny etap przenośnego słuchania muzyki. Urządzenia bywały jednak bardziej wrażliwe na ruch niż późniejsze odtwarzacze cyfrowe.
37. Pierwszy telefon komórkowy – dla uczniów dorastających na początku XXI wieku własny telefon stawał się kolejnym obiektem pożądania, zwłaszcza gdy oprócz dzwonienia oferował proste gry.
38. Gra Snake w telefonie – nieskomplikowany „Wąż” potrafił wystarczyć, żeby podczas przerwy porównywać wyniki i próbować pobić rekord właściciela aparatu.
39. Wymienna obudowa telefonu – kolorowe panele pozwalały zmienić wygląd urządzenia bez kupowania nowego telefonu.
40. Zegarek z kalkulatorem – niewielkie przyciski umieszczone na nadgarstku sprawiały, że szkolna pomoc wyglądała jak elektroniczny gadżet.
Elektroniczna nostalgia z tamtego okresu nie kończyła się oczywiście na sprzętach zabieranych do szkoły. Wiele wspomnień budzą również stare gry na Pegasusa i PC oraz pierwsze elektroniczne zabawki oparte na opiece nad wirtualnymi postaciami. Najbardziej charakterystyczne było jednak to, że szkolny gadżet rzadko pozostawał wyłącznie sprawą jego właściciela. Ktoś chciał obejrzeć nową kartę, ktoś inny proponował wymianę, a pojawienie się jojo, Tamagotchi czy Game Boya szybko przyciągało grupę. Do tego dochodziły mody, które potrafiły zmieniać się z miesiąca na miesiąc.
Po latach wiele z tych przedmiotów można kupić ponownie albo znaleźć w kolekcjach retro. Znacznie trudniej odtworzyć atmosferę szkolnej przerwy, podczas której brakujący Tazos, karta Dragon Ball czy rekord w Snake’u naprawdę potrafiły stać się najważniejszą sprawą dnia.




