Rodzice oswoili ekrany. Dziś bardziej liczy się to, co dzieci robią online niż ile czasu spędzają przed wyświetlaczem

Choć większość rodziców nadal ma wyrzuty sumienia związane z czasem ekranowym swoich dzieci, coraz mniej osób traktuje urządzenia cyfrowe wyłącznie jako zagrożenie. Badanie Parlini Land pokazuje, że zdecydowana większość dostrzega w nich potencjał edukacyjny, a dyskusja przesuwa się z ograniczania czasu przed ekranem na ocenę jakości cyfrowych aktywności.
Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
WhatsApp
Email
Print
Parlini Land

Rodzice nie przestali się martwić, ale zmieniają sposób patrzenia

Czas spędzany przez dzieci z telefonem, tabletem czy komputerem pozostaje jednym z najczęściej dyskutowanych tematów wychowawczych. Z badania studia technologicznego Parlini Land wynika, że 71,6 proc. rodziców przynajmniej od czasu do czasu odczuwa dyskomfort lub poczucie winy związane z korzystaniem przez dzieci z urządzeń cyfrowych.

Regularnie takich emocji doświadcza co trzeci ankietowany. Najczęściej przyznają się do nich najmłodsi rodzice – osoby w wieku od 18 do 24 lat.

Jednocześnie wyniki badania pokazują wyraźną zmianę podejścia do nowych technologii. Aż 92 proc. respondentów uważa, że aktywności cyfrowe mogą wspierać rozwój lub edukację dziecka. Jedynie 4,4 proc. badanych nie dostrzega w nich żadnych korzyści.

Eksperci zwracają uwagę, że zmienia się punkt ciężkości całej dyskusji. Coraz częściej rodzice pytają nie o to, czy dziecko korzysta z ekranu, ale w jaki sposób wykorzystuje czas spędzony przed urządzeniem.

– W debacie publicznej często spotykamy dwa skrajne przekazy. Jeden mówi, że technologia szkodzi dzieciom. Drugi – że jest naturalnym elementem współczesnego świata i nie da się od niej uciec. Rodzice próbują odnaleźć się pomiędzy tymi skrajnościami. Punkt ciężkości przesuwa się jednak z kontroli czasu na ocenę jakości jego wykorzystania – mówi Francesca Borg Bellanti, założycielka Parlini Land.

Edukacja językowa wygrywa z rozrywką

Największym zaufaniem rodziców cieszą się aktywności związane z nauką języków obcych. Za najbardziej wartościową formę korzystania z urządzeń cyfrowych uznało je 57,7 proc. respondentów.

Co istotne, nauka języków zajęła pierwsze miejsce we wszystkich grupach wiekowych rodziców. Najwyżej ocenili ją badani w wieku 45–54 lat (62,6 proc.), natomiast w grupie 25–34 lata wskazało ją 47,9 proc. ankietowanych.

Zdaniem specjalistów wynika to z przekonania, że znajomość języków będzie jedną z kluczowych kompetencji przyszłości. Rodzice poszukują więc narzędzi, które pozwalają uczyć dzieci w naturalny sposób, bez dokładania im kolejnych obowiązków.

– W obszarze edukacji językowej technologia staje się naturalnym narzędziem wspierającym wychowanie dzieci w dwóch językach jednocześnie. Dobrze zaprojektowane aplikacje czy gry pozwalają wplatać kontakt z językiem w codzienne aktywności. Dla wielu rodziców bardzo małych dzieci ważne jest również to, aby wspierać rozwój zarówno języka ojczystego, jak i angielskiego, bez konieczności wybierania jednego kosztem drugiego – mówi Francesca Borg Bellanti.

Sam ekran przestaje być problemem

Na kolejnych miejscach w zestawieniu znalazły się oglądanie materiałów edukacyjnych (52,5 proc.), gry rozwijające logiczne myślenie (50,4 proc.) oraz aplikacje edukacyjne (45,2 proc.). Znacznie niżej rodzice ocenili oglądanie bajek i filmów – jako wartościową aktywność wskazało je 23,9 proc. badanych.

Młodsi rodzice są nieco bardziej otwarci na rozrywkowe treści. W grupie 25–34 lata niemal trzy osoby na dziesięć uznają bajki i filmy za wartościowy element rozwoju dziecka. Wśród rodziców w wieku 45–54 lata odsetek ten spada do 17 proc.

Eksperci przewidują, że wraz z rozwojem narzędzi opartych na sztucznej inteligencji coraz większego znaczenia nabierze nie sam czas ekranowy, lecz jakość treści trafiających do dzieci. To właśnie sposób projektowania i prezentowania materiałów edukacyjnych ma w najbliższych latach stać się jednym z głównych tematów dyskusji o wychowaniu w cyfrowym świecie.

Zobacz także

Q&A

Dlaczego sam czas przed ekranem przestał być jedynym problemem?
Rodzice coraz częściej widzą, że nie każda aktywność online oznacza to samo. Inaczej działa rozmowa z rodziną, inaczej lekcja, gra, filmik, reklama albo kontakt z nieznajomymi. Dlatego ważne jest nie tylko liczenie minut, ale też sprawdzanie, co dziecko robi w sieci, z kim rozmawia, jakie treści ogląda i jak czuje się po odłożeniu telefonu.
Na co rodzice powinni patrzeć, gdy dziecko korzysta z internetu?
Najważniejsze są treści, relacje, bezpieczeństwo i wpływ ekranów na codzienne funkcjonowanie dziecka. Warto obserwować, czy dziecko śpi spokojnie, ma czas na ruch, naukę i rozmowę, nie ukrywa aktywności online oraz potrafi przerwać korzystanie z urządzenia bez dużego napięcia. Sama obecność ekranu nie mówi tyle, co zachowanie dziecka wokół niego.
Jak ustalać zasady ekranów bez ciągłej walki w domu?
Najlepiej sprawdzają się jasne, proste i wspólne zasady: kiedy korzystamy z ekranów, do czego, jak długo i w jakich miejscach telefon odpoczywa. Dziecko łatwiej przyjmuje reguły, gdy rozumie ich sens, a rodzic nie ogranicza się tylko do zakazów. Rozmowa o tym, co dzieje się online, zwykle daje więcej niż sama kontrola aplikacji.

Źródło:

Parlini Land