Pilates dla mam. 15 minut dziennie, które może zmienić samopoczucie

Dzień z małym dzieckiem potrafi być treningiem samym w sobie. Noszenie, schylanie się, karmienie, usypianie, wstawanie w nocy i funkcjonowanie na zmęczeniu sprawiają, że ciało bardzo szybko zaczyna upominać się o uwagę.
Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
WhatsApp
Email
Print
Pilates dla mam. 15 minut dziennie, które może zmienić samopoczucie

Właśnie dlatego pilates coraz częściej trafia do domów mam, które nie szukają sportowej rewolucji, tylko rozsądnego sposobu na odzyskanie kontaktu z własnym ciałem. Kwadrans dziennie nie wymaga wielkiej organizacji, a przy regularności może pomóc plecom, brzuchowi, postawie i głowie zmęczonej codziennym biegiem.

Ciało po ciąży nie potrzebuje pośpiechu

Po ciąży i porodzie ciało często działa inaczej niż wcześniej. Brzuch potrzebuje czasu, mięśnie dna miednicy mogą być osłabione, plecy mocniej odczuwają noszenie dziecka, a kark i barki spinają się po karmieniu albo pracy przy komputerze. Do tego dochodzi zmęczenie, które potrafi odebrać ochotę na jakąkolwiek aktywność.

Pilates dobrze pasuje do tego momentu, bo nie wymusza ostrego tempa. Nie opiera się na skakaniu, ściganiu z kaloriami ani ćwiczeniach, po których trudno złapać oddech. W centrum jest kontrolowany ruch, spokojny oddech, świadomość ciała i wzmacnianie tych mięśni, które na co dzień wykonują ogromną pracę, choć nie zawsze je widać.

Dla wielu mam to ważna różnica. Trening nie ma być kolejnym obowiązkiem na liście, tylko chwilą, która przywraca poczucie sprawczości. Ciało nie musi od razu wyglądać jak przed ciążą. Dużo ważniejsze bywa to, że mniej boli, łatwiej się wyprostować i choć na moment można skupić się wyłącznie na sobie.

Dlaczego właśnie 15 minut?

Godzinny trening brzmi dobrze w teorii. W praktyce przy małym dziecku często kończy się na odkładaniu go na wieczne „później”. Ktoś się budzi, ktoś jest głodny, ktoś potrzebuje uwagi, a plan dnia zmienia się szybciej niż pogoda. Dlatego kwadrans ma tak duży sens.

Piętnaście minut łatwiej wcisnąć między karmienie a drzemkę, rano przed startem domowego zamieszania albo wieczorem, gdy w mieszkaniu robi się spokojniej. Nie trzeba jechać do klubu, szukać opieki do dziecka ani kompletować sprzętu. Wystarczy kawałek podłogi, mata lub dywan i decyzja, że ten czas należy do mamy.

Krótki trening ma jeszcze jedną zaletę. Nie przytłacza. Łatwiej wrócić do niego następnego dnia, bo nie kojarzy się z wielkim wysiłkiem ani z zadaniem, które rozbija cały plan dnia. Regularność często zaczyna się właśnie od takich małych rytuałów, które nie wymagają idealnych warunków.

Plecy, brzuch i oddech robią tu dużą pracę

Pilates dla mam często kojarzy się z ćwiczeniami na brzuch, ale jego działanie jest szersze. W wielu ruchach pracuje całe centrum ciała: mięśnie głębokie brzucha, plecy, pośladki, miednica i przepona. To one pomagają stabilizować sylwetkę podczas codziennych czynności, od podnoszenia dziecka z łóżeczka po noszenie zakupów.

Duże znaczenie ma też oddech. Zmęczenie, stres i ciągłe napięcie sprawiają, że wiele osób oddycha płytko, unosi barki i zaciska ciało. Pilates uczy spokojniejszego ruchu. Pomaga zauważyć, gdzie pojawia się napięcie i jak pracować z ciałem bez dokładania mu kolejnego przeciążenia.

Po porodzie warto jednak zachować czujność. Nie każde ćwiczenie brzucha będzie dobrym wyborem, zwłaszcza przy rozejściu mięśnia prostego brzucha, problemach z blizną po cesarskim cięciu albo dolegliwościach w obrębie dna miednicy. W takiej sytuacji najlepiej porozmawiać z fizjoterapeutką uroginekologiczną lub lekarzem, zanim trening stanie się codziennym nawykiem.

To nie musi wyglądać perfekcyjnie

Internet potrafi pokazać pilates jako świat idealnych sylwetek, pięknych wnętrz i ruchów wykonywanych z niemal baletową precyzją. Mama, która wraca do aktywności po ciąży, może wtedy pomyśleć, że to nie dla niej. Tymczasem dobry pilates na start nie powinien onieśmielać.

Na początku wystarczą spokojne ćwiczenia: ustawianie miednicy, łagodna praca z oddechem, wzmacnianie brzucha bez gwałtownego spinania, delikatne ruchy nóg, rozluźnianie klatki piersiowej, ćwiczenia na plecy i biodra. Nie trzeba od razu kupować gum, piłek, obręczy ani zapisywać się na zajęcia w drogim studiu.

Najważniejsze, aby ciało nie wysyłało sygnałów alarmowych. Ból, ciągnięcie w bliźnie, uczucie ciężkości lub parcia w kroczu, nietrzymanie moczu, nasilone krwawienie, zawroty głowy albo wyraźny dyskomfort to znak, że trzeba przerwać i sprawdzić, co się dzieje. Ambicja nie powinna być silniejsza niż rozsądek, zwłaszcza wtedy, gdy organizm nadal wraca do równowagi po ciąży i porodzie.

Mniej presji, więcej troski o siebie

Pilates bywa reklamowany jako droga do płaskiego brzucha i smukłej sylwetki. Taki przekaz przyciąga uwagę, ale mamom może dokładać niepotrzebnego napięcia. Po porodzie ciało nie potrzebuje wyścigu z kalendarzem. Potrzebuje czasu, ruchu dopasowanego do możliwości i życzliwości, której często najbardziej brakuje właśnie wobec samej siebie.

Regularne ćwiczenia mogą z czasem wpłynąć na wygląd sylwetki. Wzmocnione mięśnie, lepsza postawa i większa świadomość ciała robią swoje. Pierwsze zmiany często pojawiają się jednak gdzie indziej. Plecy mniej dokuczają po całym dniu, kark nie jest tak sztywny, oddech staje się spokojniejszy, a ciało nie wydaje się aż tak obce.

Dla wielu kobiet równie ważna jest głowa. Kwadrans pilatesu może stać się krótką przerwą od karmienia, sprzątania, pracy, wiadomości i domowego chaosu. To moment, w którym mama nie musi niczego udowadniać. Może po prostu poruszać się we własnym tempie i poczuć, że jej potrzeby też mają znaczenie.

Jak zacząć, żeby nie zrezygnować po kilku dniach

Najlepiej zacząć ostrożnie. Choć 15 minut dziennie brzmi kusząco, na początku nie każda mama musi ćwiczyć codziennie. Dobrym startem mogą być krótkie sesje trzy lub cztery razy w tygodniu, a dopiero później częstszy ruch, jeśli ciało dobrze na niego reaguje.

Dobrze sprawdzają się treningi dla początkujących i programy prowadzone przez osoby, które rozumieją potrzeby kobiet po ciąży. Warto unikać przypadkowych zestawów ćwiczeń obiecujących błyskawiczne efekty. Jeżeli po porodzie pojawiają się niepokojące objawy, konsultacja ze specjalistą jest ważniejsza niż kolejny filmik znaleziony w Internecie.

Pilates dla mam nie musi być projektem pod hasłem „powrót do dawnej siebie”. Może być czymś znacznie bardziej potrzebnym: sposobem na mocniejsze plecy, spokojniejszy oddech, lepszą postawę i krótką chwilę odzyskaną w ciągu dnia. Piętnaście minut nie zmieni wszystkiego od razu, ale może stać się początkiem nawyku, który naprawdę poprawia codzienne samopoczucie.

Zobacz także

Q&A

Dlaczego pilates może być dobrym wyborem dla mam?
Pilates dobrze pasuje do codzienności wielu mam, bo nie wymaga skomplikowanego sprzętu ani długiego treningu. Pomaga spokojnie wzmacniać ciało, pracować nad oddechem, postawą i większą świadomością ruchu. Regularne ćwiczenia mogą stać się krótkim momentem tylko dla siebie, bez presji sportowej rewolucji.
Czy 15 minut pilatesu dziennie ma sens?
Tak, jeśli ćwiczenia są wykonywane regularnie, spokojnie i z dobrą techniką. Kwadrans może wystarczyć na rozruszanie pleców, aktywację mięśni głębokich, rozciągnięcie napiętych partii i wyciszenie po intensywnym dniu. Największe znaczenie ma powtarzalność, a nie długość pojedynczego treningu.
Na co uważać przy pilatesie po ciąży i porodzie?
Po ciąży i porodzie warto zaczynać ostrożnie, bez bólu i bez forsowania brzucha oraz dna miednicy. Przy niepokojących objawach, nietrzymaniu moczu, uczuciu ciężkości albo bólu dobrze skonsultować się z lekarzem lub fizjoterapeutką uroginekologiczną. Pilates ma wspierać ciało, a nie zmuszać je do zbyt szybkiego powrotu do formy.

Źródło:

all4mom