Linię „Kuracja PEPTYDowa + antyoksydacja SAP” Ziaja med przez trzy tygodnie testowały dwie redaktorki All4Mom.pl – Ewa Augustyńska i Bogusława Dziąg. Produkty były stosowane w ramach porannej i wieczornej pielęgnacji. Redaktorki oceniały konsystencje, wchłanianie, odczuwalne nawilżenie, zachowanie kosmetyków nakładanych warstwowo oraz współpracę kremu dziennego z makijażem.
Obie zwróciły uwagę przede wszystkim na łagodność serii, brak nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia, lekkość formuł i wygodę stosowania całego zestawu.
Linia została przygotowana z myślą o skórze dojrzałej, suchej, cienkiej i osłabionej, szczególnie po 40. roku życia oraz w okresie menopauzalnym. Obejmuje siedem produktów: piankę do mycia twarzy, tonik, serum regenerujące, serum złuszczające, krem na dzień SPF 30, krem na noc i krem pod oczy.
O założeniach kuracji, połączeniu peptydów ze stabilną pochodną witaminy C oraz potrzebach skóry dojrzałej szerzej pisaliśmy w artykule „Po 40. roku życia skóra gra według innych zasad. Peptydy i SAP w kuracji Ziaja med”. Tym razem skupiamy się na tym, jak cała linia wypada podczas zwykłego, codziennego stosowania.
Pianka i tonik dobrze rozpoczynają cały rytuał
Przy skórze suchej lub dojrzałej już pierwszy etap może przesądzić o komforcie dalszej pielęgnacji. Zbyt intensywny kosmetyk oczyszczający pozostawia twarz napiętą, a następne produkty muszą najpierw przywrócić jej równowagę.
Pianka do mycia twarzy Ziaja med ma miękką, puszystą formę. Łatwo rozprowadza się na wilgotnej twarzy, szybko spłukuje i nie wymaga mocnego pocierania. Obie redaktorki oceniły ją jako łagodną, ale jednocześnie skuteczną w codziennym oczyszczaniu.
Najważniejsze było jednak to, jak skóra zachowywała się po umyciu. Nie pojawiało się mocne przesuszenie ani potrzeba natychmiastowego sięgnięcia po bardzo bogaty krem. Twarz pozostawała świeża i czysta, lecz bez charakterystycznego „skrzypienia”, które nie musi oznaczać lepszego oczyszczenia, a przy suchej skórze może wiązać się z dyskomfortem.
Po piance przychodzi czas na tonik w formie mgiełki. To właśnie ten produkt dawał najbardziej zauważalne, szybkie uczucie ulgi. Nałożony na umytą twarz pomagał zmniejszyć napięcie i pozostawiał skórę przyjemnie odświeżoną.
Mgiełka rozpyla się równomiernie, bez pokrywania twarzy dużymi kroplami. Można pozostawić ją do samodzielnego wchłonięcia albo delikatnie docisnąć dłonie do skóry. Po chwili twarz jest nawilżona, ale nie lepka.
To właśnie po użyciu toniku najlepiej czuć efekt naturalnej równowagi, o którym mówiły obie redaktorki. Skóra nie jest przesuszona ani pokryta ciężką warstwą. Tonik łagodzi odczucia po myciu i dobrze przygotowuje cerę na serum.
Serum regenerujące jest lekkie i wygodne w codziennym użyciu
Jednym z głównych kosmetyków serii jest serum regenerujące do twarzy, szyi i dekoltu. Formuła kuracji została oparta na kompleksie peptydów oraz SAP, czyli stabilnej pochodnej witaminy C. W teście użytkowym interesowało nas jednak przede wszystkim to, jak serum zachowuje się na skórze i czy nie utrudnia nałożenia kremu.
Produkt ma lekką konsystencję, ale nie jest zupełnie wodnisty. Rozprowadza się bez szarpania skóry i dość szybko przestaje być wyczuwalny na powierzchni twarzy. Nie pozostawia tłustej ani mocno lepkiej warstwy, dlatego nie trzeba długo czekać przed przejściem do kolejnego kroku.
To praktyczna zaleta, zwłaszcza rano. Wieloetapowa pielęgnacja szybko staje się uciążliwa, jeżeli po każdym kosmetyku trzeba robić kilkuminutową przerwę. W przypadku tej serii poszczególne produkty można nakładać sprawnie.
Po zastosowaniu serum skóra jest miękka i gładka, a uczucie napięcia wyraźnie się zmniejsza. Obie redaktorki potwierdziły też, że kosmetyk dobrze współpracuje z kremami z tej samej linii i nie roluje się przy zwykłym sposobie aplikacji.
Krem SPF 30 nie jest przypadkowym dodatkiem
Krem na dzień SPF 30 to jeden z najbardziej praktycznych elementów kuracji. W pielęgnacji skóry dojrzałej ochrona przeciwsłoneczna nie powinna być etapem zarezerwowanym wyłącznie na lato. Tutaj została od razu włączona do porannej rutyny.
Krem rozprowadza się równomiernie i nie pozostawia intensywnie białej warstwy. Przy ilości odpowiedniej dla kosmetyku z filtrem potrzebuje krótkiej chwili, aby ułożyć się na twarzy, dlatego przed wykonaniem makijażu dobrze jest odczekać kilka minut.
Obie redaktorki potwierdziły, że kosmetyk dobrze współpracuje z serum i makijażem. Nie powodował rolowania nałożonych wcześniej produktów ani nie pozostawiał ciężkiej, tłustej warstwy. Skóra wyglądała naturalnie, bez uczucia przeciążenia.
Trzeba jedynie pamiętać, że deklarowany poziom SPF 30 wymaga użycia odpowiedniej ilości produktu. Bardzo cienka warstwa może być wygodna, ale nie zapewni ochrony wskazanej na opakowaniu.
Wieczorna rutyna jest bardziej odżywcza
Krem na noc ma bogatszą konsystencję niż kosmetyk dzienny, co jest wyczuwalne już podczas aplikacji. Nie oznacza to jednak formuły ciężkiej ani trudnej do rozprowadzenia.
Krem dobrze łączy się z serum regenerującym. Po nałożeniu skóra jest miękka, przyjemna w dotyku i pozbawiona nieprzyjemnego napięcia. Formuła pozostawia bardziej odżywczy finisz, lecz nie sprawia wrażenia grubej, tłustej warstwy. Rano skóra nie wyglądała na obciążoną.
Przy suchej cerze taka konsystencja może być wyraźną zaletą. Serum zapewnia lekkość i odczuwalne nawilżenie, a krem domyka wieczorną pielęgnację i daje bardziej otulające wykończenie.
Krem pod oczy łatwo włączyć do obu rutyn
Krem pod oczy ma lekką, nieperfumowaną formułę. Łatwo przesuwa się po delikatnej skórze, dlatego nie wymaga mocnego pocierania ani rozciągania okolicy oczu.
Podczas testu kosmetyk nie powodował szczypania i nie pozostawiał tłustej warstwy. Rano można było bez problemu nałożyć na niego korektor, a wieczorem dobrze uzupełniał pielęgnację z serum oraz kremem na noc.
Krem nie zwraca na siebie uwagi ciężką konsystencją i łatwo włącza się zarówno do porannej, jak i wieczornej pielęgnacji. To istotna zaleta produktu przeznaczonego do regularnego stosowania.
Serum złuszczające ma osobne miejsce w pielęgnacji
Serum złuszczające do twarzy zawiera m.in. kwas glikolowy 1% oraz kwas laktobionowy 1%. Ma inny charakter niż serum regenerujące i nie powinno być traktowane jak kolejna obowiązkowa warstwa nakładana każdego wieczoru.
Obie redaktorki wprowadzały je stopniowo, zaczynając od rzadszego stosowania. Zgodnie z opisem producenta serum można nakładać wieczorem 2–3 razy w tygodniu lub codziennie, zależnie od potrzeb skóry.
Kosmetyk łatwo się rozprowadza i nie ma ciężkiej konsystencji. Najbardziej naturalne miejsce znajduje w wybrane wieczory, kiedy rutyna zostaje uzupełniona o etap złuszczania i wygładzenia.
Przy produktach zawierających kwasy warto obserwować reakcję skóry i dopasować częstotliwość stosowania do jej potrzeb. W ciągu dnia należy również konsekwentnie pamiętać o ochronie przeciwsłonecznej.
Pełna seria, którą można dopasować do własnej rutyny
Siedem produktów pozwala zbudować kompletną pielęgnację, ale nie oznacza, że podczas każdej rutyny trzeba stosować je wszystkie.
Rano dobrze sprawdza się zestaw: pianka, tonik, serum regenerujące, krem pod oczy i krem SPF 30. Wieczorem naturalne połączenie tworzą pianka, tonik, serum regenerujące, krem pod oczy oraz krem na noc. Serum złuszczające można stosować w wybrane dni zamiast serum regenerującego.
Kuracja daje gotową bazę, ale nie narzuca jednego sztywnego schematu. Można ją dopasować do kondycji skóry, pory dnia, ilości wolnego czasu oraz własnych przyzwyczajeń. Dzięki temu seria pozostaje kompletna, a jednocześnie wygodna w codziennym stosowaniu.
Co naprawdę wyróżnia tę serię?
Po trzytygodniowym teście użytkowym obie redaktorki były zgodne co do najważniejszych zalet. Pierwszą jest łagodność, szczególnie na etapie oczyszczania i tonizacji. Drugą – dobre wchłanianie serum oraz brak ciężkości po nałożeniu kilku produktów. Trzecią – szybko odczuwana ulga, zwłaszcza wtedy, gdy po myciu pojawiało się napięcie skóry.
Cała linia dobrze odpowiada na jedną z podstawowych potrzeb skóry suchej i dojrzałej: zapewnia nawilżenie oraz miękkość, ale bez przykrywania twarzy grubą, tłustą warstwą. Skóra pozostaje świeża, przyjemna w dotyku i wolna od uczucia ściągnięcia.
To spójna, delikatna, a zarazem kompletna linia. Poszczególne kosmetyki mają czytelne zadania i rzeczywiście układają się w wygodną pielęgnację poranną oraz wieczorną. Po trzytygodniowym teście Ziaja med kuracja PEPTYDowa + antyoksydacja SAP pozostawia przede wszystkim wrażenie dobrze przemyślanej serii, która łączy łagodność, nawilżenie i lekkość formuł. Najważniejsze jednak, że po produkty chce się sięgać ponownie – nie z obowiązku, lecz dlatego, że skóra po ich zastosowaniu po prostu czuje się dobrze.
Więcej naszych publikacji o marce znajdziesz pod tagiem Ziaja.




