Właśnie dlatego wraca fryzura w klimacie telenoweli. Długa, miękka, błyszcząca, pełna ruchu i lekko dramatyczna. Nie chodzi o sztywną konstrukcję spryskaną lakierem, tylko o włosy, które wyglądają kobieco, zdrowo i efektownie. Mają unosić się u nasady, opadać dużymi falami i pracować przy każdym ruchu głowy. To fryzura, która nie udaje, że „sama tak wyszła”. Widać w niej stylizację, ale nie przesadę.
Objętość wraca po cichym minimalizmie
Telenovelowe włosy najłatwiej rozpoznać po objętości. Pasma nie są przyklejone do głowy. Mają odbicie, miękki skręt, podwinięte końcówki i lekkość przy twarzy. W najlepszej wersji przypominają efekt po dobrym brushingu: gładkie, sprężyste, pełne blasku, ale nadal naturalne w ruchu.
To duża zmiana po latach fryzur, które miały być maksymalnie proste. Gładkość była wygodna, ale nie każdej twarzy służy. Płaskie włosy potrafią odebrać rysom miękkość, a przy cienkich pasmach szybko dają wrażenie zmęczenia. Większa objętość działa inaczej. Otwiera twarz, dodaje energii i sprawia, że nawet zwykła stylizacja wygląda bardziej dopracowanie.
Nie trzeba jednak robić fryzury jak na wielkie wyjście. Nowoczesna wersja tego trendu jest bardziej swobodna. Włosy mogą być lekko niedoskonałe. Jedna fala może układać się inaczej niż druga. Ważne, żeby całość miała połysk, ruch i ten charakterystyczny efekt „dużych włosów”, które nie są ciężkie.
Długość ma znaczenie, ale nie wystarczy
Najbardziej widowiskowo telenovelowa fryzura wygląda na włosach średnich i długich. To przy takiej długości fale mają gdzie się rozwinąć, a końcówki mogą miękko się wywijać. Sama długość nie załatwia jednak sprawy. Włosy ścięte na jedną, ciężką linię często opadają szybciej i trudniej nadać im ruch.
Dlatego ważne są warstwy. Nie muszą być ostre ani bardzo widoczne. Wystarczy dobre odciążenie długości i kilka pasm przy twarzy, które nadadzą fryzurze kształt. To one robią różnicę między włosami po prostu długimi a włosami, które wyglądają jak świadomie ułożona fryzura.
Przy cienkich pasmach lepiej nie przesadzać z cieniowaniem, bo można stracić gęstość na końcach. Przy bardzo grubych włosach warstwy są prawie konieczne, żeby fryzura nie wyglądała jak ciężka zasłona. Dobry efekt zależy więc nie tylko od stylizacji, ale też od cięcia.
Połysk jest tutaj równie ważny jak skręt
Fryzura jak z telenoweli nie wybacza matowych, przesuszonych końcówek. Przy dużych falach i długich włosach od razu widać, czy pasma są zadbane. Jeśli są szorstkie, spuszone albo nierówno połamane, cały efekt robi się chaotyczny zamiast zmysłowy.
Dlatego ten trend zaczyna się od pielęgnacji. Dobrze działają maski wygładzające, lekkie olejki na końcówki, odżywki bez obciążania i ochrona przed temperaturą. Latem dochodzi jeszcze słońce, wiatr, chlor i słona woda, więc włosy szybciej tracą miękkość. Po urlopie pomocna bywa dobrze dobrana regeneracja włosów po słońcu, zwłaszcza jeśli końcówki stały się matowe i suche.
Połysk nie oznacza jednak tłustej tafli. Chodzi o zdrowe odbicie światła. O włosy, które wyglądają elastycznie i lekko, a nie jak obciążone zbyt dużą ilością serum.
Jak zrobić taki efekt w domu?
Najbliżej tego stylu jest klasyczny brushing. Okrągła szczotka, suszarko-lokówka albo duże wałki mogą dać dokładnie ten miękki, sprężysty efekt. Najważniejsze jest odbicie włosów od nasady i podwinięcie końcówek. Ciasne loki nie są tu potrzebne. Lepiej sprawdzają się duże fale, które po chwili można rozczesać palcami.
Przed suszeniem warto użyć lekkiej pianki albo sprayu dodającego objętości. Na długości można nałożyć produkt wygładzający, ale ostrożnie. Za dużo kosmetyku sprawi, że włosy szybciej opadną. Po stylizacji wystarczy odrobina serum na końcówki i delikatne utrwalenie.
Lakier? Tak, ale z umiarem. Ta fryzura powinna się ruszać. Jeśli zostanie zamrożona w jednym kształcie, straci cały urok.
Dla kogo jest fryzura jak z telenoweli?
Najbardziej polubią ją osoby, które mają dość płaskich włosów i minimalistycznych upięć. To styl dla tych, którzy lubią kobiecy efekt, ale niekoniecznie chcą wyglądać bardzo formalnie. Dobrze pasuje do sukienki, lnianej koszuli, jeansów, prostego topu i wieczorowej stylizacji. Właśnie dlatego jest tak wdzięczny na lato.
Przy włosach falowanych można go zrobić bez prostowania wszystkiego na siłę. Wystarczy podkreślić naturalny ruch i wygładzić pasma przy twarzy. Przy włosach prostych trzeba więcej pracy u nasady, ale efekt może być bardzo elegancki. Przy kręconych włosach trend można potraktować luźniej: mniej brushingu, więcej sprężystości i połysku.
Włosy znowu grają główną rolę
Najciekawsze w tym trendzie jest to, że nie udaje przypadkowości. Po latach fryzur „na szybko” wraca przyjemność układania włosów. Nie codziennie, nie zawsze perfekcyjnie, ale wtedy, gdy ma się ochotę wyglądać trochę bardziej efektownie.
Fryzura jak z telenoweli jest przeciwieństwem płaskiego minimalizmu. Ma objętość, blask i odrobinę przesady, ale w najlepszym sensie. Dodaje twarzy oprawy, stylizacji charakteru i całemu wyglądowi lekko filmowego nastroju.
Latem, gdy makijaż bywa lżejszy, a ubrania prostsze, włosy mogą zrobić całą robotę. Wystarczy miękka fala, odbicie u nasady i końcówki, które nie leżą smutno na ramionach. Telenovelowy efekt nie musi być idealny. Ma być widoczny, kobiecy i pełen ruchu.



