Nie zawsze chodzi przy tym o idealną, symetryczną kokardkę. Czasem tasiemki są zawiązane niedbale, czasem zwisają swobodnie niczym miękki krawat. W innych modelach kilka kokard zastępuje cały rząd guzików. To drobna zmiana, ale właśnie ona sprawia, że kardigan przestaje wyglądać jak praktyczna rzecz narzucona w ostatniej chwili.
Zamiast klasycznych guzików
Najbardziej charakterystyczne są krótkie kardigany, których brzegi łączą dwie lub trzy pary troczków. Po zawiązaniu tworzą one kokardy rozmieszczone od dekoltu w dół. W wielu fasonach pomiędzy wiązaniami pozostają niewielkie prześwity, dzięki czemu taki model może wyglądać lżej od tradycyjnego swetra zapinanego na guziki.
Można nosić go na kilka sposobów. Zawiązanie wszystkich tasiemek daje uporządkowany efekt i pozwala potraktować kardigan jak samodzielną górę. Rozwiązanie dolnej kokardy może odsłonić fragment talii, a pozostawienie tylko jednego wiązania zmienia dzianinę w coś na pograniczu bolerka i lekkiego okrycia.
Pod spód pasuje gładki top, dopasowane body albo prosty T-shirt. Przy bardziej zabudowanym fasonie nie zawsze potrzebna jest dodatkowa warstwa. Wiele zależy od tego, jak szeroko rozchodzą się brzegi swetra i czy materiał zachowuje formę podczas ruchu.
Wiązanie pod szyją wygląda jak miękki krawat
Druga odmiana jest mniej dosłowna. Sweter ma przedłużone końce przy dekolcie, które można uformować w kokardę lub pojedynczy węzeł. Gdy szarfa jest wąska i długa, zaczyna przypominać krawat, ale dzięki miękkiej dzianinie nie wygląda formalnie.
To ciekawy sposób na przełamanie prostego kroju. Gładki sweter z okrągłym dekoltem może wydawać się zachowawczy, natomiast ten sam fason uzupełniony opadającą szarfą nabiera ruchu. Nie potrzebuje już dużego naszyjnika, broszki ani dekoracyjnych guzików.
Wiązanie nie musi znajdować się dokładnie pośrodku. Przesunięte lekko na bok wygląda swobodniej i mniej szkolnie. Można też zrezygnować z pełnej kokardy, zrobić luźny supeł i pozostawić końce nierównej długości. Wtedy romantyczny detal zyskuje bardziej miejski charakter.
Najlepiej wypada w mniej romantycznym towarzystwie
Kokarda łatwo prowadzi stylizację w stronę falban, pasteli i dziewczęcych dodatków. Nie jest to błąd, ale nie trzeba powtarzać tego samego motywu w każdym elemencie stroju. Znacznie ciekawiej wygląda dzianina zestawiona z czymś prostszym i bardziej zdecydowanym.
Kremowy kardigan z czarnymi tasiemkami można połączyć z szerokimi jeansami. Bordowy sweter z wiązaniem pod szyją dobrze odnajdzie się przy szarych spodniach garniturowych. Czarny model z kilkoma kokardami może trafić do stylizacji ze spódnicą ołówkową z denimu, dzięki czemu całość zachowa kobiecy charakter, ale nie stanie się przesadnie słodka.
Podobna zasada działa przy innych delikatnych elementach garderoby. Satynowy top zestawiony z denimem o wyraźnej strukturze wygląda nowocześnie właśnie dlatego, że dwa materiały nie próbują opowiadać tej samej historii. Kokarda na miękkim swetrze również potrzebuje czasem spokojniejszego, bardziej codziennego tła.
Materiał kokardy zmienia cały efekt
Nie każda tasiemka wygląda tak samo. Kokarda wykonana z tej samej dzianiny co sweter niemal wtapia się w ubranie. Jest widoczna, ale nie dominuje. To najłatwiejsza wersja do noszenia na co dzień.
Satynowa wstążka mocniej odbija światło i tworzy kontrast z matowym, puszystym materiałem. Aksamitna wygląda ciężej i bardziej wieczorowo, natomiast bawełniany troczek może przypominać detal znany ze sportowych bluz. Duże znaczenie ma również szerokość szarfy. Cienka jest dyskretna, szeroka potrafi zasłonić sporą część dekoltu.
Warto przyjrzeć się także końcom tasiemek. Równo przycięte wyglądają schludnie, skośne dodają lekkości, a bardzo długie mogą poruszać się podczas chodzenia. Właśnie takie szczegóły decydują, czy sweter sprawia wrażenie klasycznego, romantycznego czy bardziej awangardowego.
Kardigan na dzień i na wieczór
W codziennej wersji nie trzeba komplikować zestawu. Jeansy o prostym kroju, mokasyny, baleriny albo smukłe sneakersy pozwolą zachować swobodę. Torebka może być większa, miękka i pozbawiona ozdób. Kokarda już przyciąga wzrok, więc nie potrzebuje konkurencji w postaci kilku mocnych dodatków.
Do pracy można wybrać cienki sweter z niewielkim wiązaniem pod szyją oraz spodnie o szerokiej nogawce. Kokarda zastąpi wtedy naszyjnik lub apaszkę. Lepiej jednak unikać bardzo dużego modelu, jeżeli strój ma pozostać stonowany.
Wieczorem dobrze sprawdzi się kardigan z satynowymi tasiemkami, noszony z ciemnymi spodniami albo sukienką przypominającą elegancką koszulę nocną. Dzianina ograniczy buduarowy charakter sukienki, a połyskujące wiązanie połączy oba elementy bez potrzeby dokładania wielu ozdób.
Czy taki sweter zostanie w szafie na dłużej?
Wiele zależy od fasonu. Kardigan obszyty dziesiątkami drobnych kokardek może szybko zacząć kojarzyć się z konkretnym sezonem. Model, w którym jedna lub dwie szarfy rzeczywiście zastępują zapięcie, ma znacznie większą szansę pozostać w użyciu.
To również dobry przykład rzeczy, która może pracować w kilku zestawach. W rozsądnie zbudowanej garderobie kapsułowej kardigan nie powinien pasować wyłącznie do jednej spódnicy czy jednej pary butów. Najbardziej praktyczny będzie fason, który można nosić z jeansem, klasycznymi spodniami, sukienką i prostym topem.
Kokarda nie musi więc oznaczać ubrania przeznaczonego na jedną okazję. Kiedy pełni funkcję zapięcia, pozwala regulować fason i zmieniać sposób noszenia swetra, staje się czymś więcej niż ozdobą. To właśnie w takim wydaniu wygląda najciekawiej: nie jak przypadkowo doszyty detal, ale jak część konstrukcji ubrania.




