Jezioro Wypalanki z dziećmi. Przeszliśmy leśną ścieżkę dydaktyczną – zobacz, jak wygląda naprawdę

Ciemna tafla jeziora między drzewami, drewniane pomosty, paprocie wyrastające przy podmokłych fragmentach lasu, długa kładka i wyraźne ślady obecności bobrów. Leśna ścieżka dydaktyczna „Jezioro Wypalanki” w Trzebcinach ma około 2,5 kilometra. To niewiele na mapie, ale wystarczająco, żeby zwolnić i naprawdę poczuć magię tutejszej natury. Przeszliśmy całą pętlę z dziećmi, a później pojechaliśmy jeszcze na pobliską wieżę widokową.
Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
WhatsApp
Email
Print
Jezioro Wypalanki z pomostem wypoczynkowym, fot. Łukasz Augustyński

Pierwszy kontakt z Wypalankami to przede wszystkim woda. Jezioro pojawia się między drzewami niemal od razu, ale nie odsłania się całe. Brzeg miejscami ginie pod roślinnością, drzewa schodzą prawie do tafli, a w wodzie odbijają się korony sosen i drzew liściastych.

Z pomostów można patrzeć na przeciwległą ścianę lasu, ale wystarczy ruszyć dalej, żeby krajobraz zaczął się zmieniać. Jezioro raz znajduje się kilka kroków od ścieżki, chwilę później zostaje z niego tylko fragment widoczny pomiędzy pniami. Dalej woda pojawia się pod samymi drzewami i coraz mocniej łączy się z lasem. Właśnie to przenikanie się wody i zieleni jest największą siłą Wypalanek.

Wypalanki mają historię znacznie starszą niż dzisiejsza ścieżka

Samo określenie „Wypalanki” funkcjonowało w tutejszym nazewnictwie leśnym już przed wojną. O tym miejscu pisał w 2014 roku Stanisław Kolc, ówczesny leśniczy Leśnictwa Wypalanki, na łamach kwartalnika Lasów Państwowych „Życie Lasów Kujawsko-Pomorskich”. Wspominał również ogromny pożar, który w latach 20. XX wieku przez kilka dni trawił okoliczne lasy. Po ogniu pozostały duże powierzchnie wymagające ponownego odnowienia.

Nie ma jednak podstaw, żeby nazwę samego jeziora wiązać wyłącznie z tym jednym wydarzeniem. Pewne jest natomiast, że Wypalanki nie są współczesnym określeniem wymyślonym dla ścieżki turystycznej, lecz nazwą zakorzenioną w historii tych lasów. Dzisiaj wokół niewielkiego śródleśnego zbiornika biegnie trasa przygotowana przez Nadleśnictwo Trzebciny. Pętla ma około 2,5 kilometra i prowadzi przez 12 przystanków przyrodniczych.

Przy początku stoi duża mapa. Dalej pomagają drewniane drogowskazy i oznaczenia na drzewach. Na papierze dwa i pół kilometra wygląda jak krótki spacer. Na miejscu szybko przestaje się jednak zwracać uwagę na dystans.

Jezioro i las przenikają się na całej trasie

Na początku uwagę niemal całkowicie zabiera jezioro. Są pomosty, miejsca do siedzenia, niewielkie wiaty i kilka punktów, z których można podejść bardzo blisko wody. Wypalanki nie są miejscem do plażowania. Obowiązuje tutaj zakaz kąpieli oraz zakaz łowienia ryb. Jezioro pozostaje przede wszystkim częścią leśnego ekosystemu. Pomosty pozwalają wejść nad taflę, usiąść i obserwować wodę z bliska.

Właśnie z nich najlepiej widać charakter tego miejsca. Powierzchnię jeziora miejscami pokrywają rośliny wodne, nad brzegiem zwieszają się gałęzie, a po drugiej stronie wyrasta zwarta ściana lasu. Po kilkuset metrach krajobraz zaczyna się zmieniać.

Ścieżka odsuwa się od otwartej tafli, ale woda wcale nie znika. Pojawia się w podmokłym gruncie, niewielkich zagłębieniach i pomiędzy drzewami. Jest coraz więcej paproci, wilgotnej roślinności i miejsc, w których las wygląda zupełnie inaczej niż na suchszych, sosnowych fragmentach trasy.

Jednym z najbardziej charakterystycznych odcinków jest długa drewniana kładka z barierkami. Prowadzi przez mokry teren pomiędzy drzewami i gęstą zielenią. Pod deskami stoi woda, obok rosną paprocie, a kilka minut wcześniej szliśmy przecież po znacznie suchszym podłożu. Jedna z tablic opowiada o olsie – lesie rozwijającym się na podmokłych siedliskach. Tutaj nie trzeba długo studiować definicji. Wystarczy zejść wzrokiem z planszy i rozejrzeć się dookoła.

Najwięcej odkrywa się pomiędzy przystankami

Na trasie przygotowano 12 tematów. Dotyczą m.in. zabezpieczeń przeciwpożarowych, sukcesji, ochrony lasu, gospodarki łowieckiej, piętrowej budowy lasu, drewna, martwych drzew, bobrów, olsu oraz samego zbiornika wodnego. Niektóre tablice wyraźnie mają już za sobą wiele sezonów. Nie przeszkadza to specjalnie, bo najciekawsze zaczyna się wtedy, gdy przedstawione na nich zjawiska można zobaczyć kawałek dalej w prawdziwym lesie.

Plansza poświęcona martwemu drewnu tłumaczy, jak wiele organizmów korzysta z obumierających drzew. Niedługo później przy ścieżce leżą stare pnie porośnięte grzybami. To, co przed chwilą było ilustracją, nagle znajduje się kilka kroków dalej.

Na drzewach wiszą budki lęgowe. Są wykroty, powalone pnie, młode drzewa rosnące pod koronami starszych i fragmenty, w których ziemia niemal całkowicie ginie pod zielenią. Po pewnym czasie dzieci zaczynają same wypatrywać szczegółów. Budka wysoko na drzewie, grzyby na pniu, coś poruszającego się wśród roślin przy wodzie – takie drobiazgi szybko stają się ważniejsze niż kolejny numer przystanku. I wtedy spacer robi się najciekawszy. Nie idzie się już od tablicy do tablicy. Po prostu zaczyna się patrzeć na las.

Wystarczy zwolnić, żeby zauważyć, ile tu życia

Podczas jednego spaceru nie zobaczymy wszystkich zwierząt występujących w tej części Borów Tucholskich. Sama świadomość ich obecności sprawia jednak, że inaczej patrzy się na linię brzegu, korony drzew i gęste zarośla. Na terenie Nadleśnictwa Trzebciny występują m.in. bobry europejskie, wydry, wiewiórki, jeże, wilki oraz kilka gatunków nietoperzy. W tutejszych lasach żyją również jelenie, sarny i dziki.

Bardzo bogaty jest świat ptaków. Odnotowano tutaj ponad sto chronionych gatunków, wśród nich m.in. bielika, rybołowa, bociana czarnego, gągoła, kanię rudą, kanię czarną, a także puchacza i włochatkę. Wilgotne fragmenty lasu są również środowiskiem płazów – żab, ropuch, kumaków i traszek.

Nie znaczy to oczywiście, że wystarczy przejść dwa kilometry, żeby zobaczyć wilka albo bociana czarnego. Duże zwierzęta zazwyczaj usłyszą człowieka dużo wcześniej, niż ten zdąży je dostrzec. Znacznie łatwiej znaleźć ślady ich obecności. W przypadku bobrów nie trzeba ich nawet specjalnie szukać.

Ślady bobrów są tu naprawdę blisko

Bobry nie są nad Wypalankami wyłącznie bohaterami jednej z tablic edukacyjnych. Ślady ich działalności można zauważyć w terenie. Przy brzegu stoją drzewa otoczone metalową siatką. Takie zabezpieczenie jest jedną z metod stosowanych do ochrony pni przed bobrami. W innych miejscach można wypatrzyć ślady charakterystycznego zgryzania i pnie noszące ślady pracy tych zwierząt.

Kiedy człowiek raz zacznie na nie zwracać uwagę, krajobraz trochę się zmienia. Patrzymy przy podstawach drzew, oglądamy pnie najbliżej brzegu, sprawdzamy ścięte drzewka i gałęzie leżące przy wodzie. Sam bóbr może pozostawać niewidoczny, ale trudno nie zauważyć, że jest tutaj obecny.

Po przeciwnej stronie jeziora uwagę przyciągają także nagromadzone przy brzegu pnie, korzenie i gałęzie. Z daleka łatwo skojarzyć taki widok z działalnością bobrów, jednak na podstawie samej obserwacji z przeciwległego brzegu nie sposób tego uczciwie potwierdzić.

Znacznie ciekawsze są ślady, które można oglądać z bliska. Nie widzieliśmy bobra w zagrodzie ani przez szybę. Widzieliśmy za to drzewa zabezpieczone w sposób stosowany przed jego działalnością, zgryzione pnie i miejsca, w których obecność tych zwierząt przestaje być tylko informacją z tablicy.

Daje to poczucie niemal obcowania z ich światem, mimo że sam bóbr prawdopodobnie pozostaje gdzieś poza zasięgiem wzroku. Dla dzieci szybko zrobiła się z tego zabawa w tropienie. Kolejny pień nie był już po prostu pniem – najpierw trzeba było sprawdzić, czy nie zostawił na nim śladu bóbr.

Tablica Sukcesja na leśnej ścieżce nad Jeziorem Wypalanki, fot. Łukasz Augustyński
Tablica Sukcesja na leśnej ścieżce nad Jeziorem Wypalanki, fot. Łukasz Augustyński
Pomost prowadzący w stronę Jeziora Wypalanki, fot. Łukasz Augustyński
Pomost prowadzący w stronę Jeziora Wypalanki, fot. Łukasz Augustyński
Jezioro Wypalanki widziane przez korony drzew, fot. Łukasz Augustyński
Jezioro Wypalanki widziane przez korony drzew, fot. Łukasz Augustyński

Woda zmienia las, a las otacza wodę

Trudno wskazać jeden krajobraz, który najlepiej opisuje całą pętlę. Są jaśniejsze fragmenty sosnowego lasu, gdzie słońce łatwo dociera do ziemi. Kilkaset metrów dalej robi się wilgotniej i znacznie bardziej zielono. Pojawiają się drzewa liściaste, gęste paprocie i podmokłe obniżenia.

Czasami jezioro mamy dokładnie przed sobą. Kilka minut później zostaje z niego tylko błysk wody pomiędzy pniami. Za kolejnym zakrętem ponownie schodzimy bliżej brzegu.Woda wpływa na to, co rośnie także poza samą linią jeziora. Las z kolei zamyka taflę w zielonej ramie i sprawia, że każdy kolejny widok jest trochę inny.

Drewniane drogowskazy mają miejscami wyblakłe napisy, a część tablic nosi wyraźne ślady wielu sezonów. Nie odbiera to miejscu uroku. Raz patrzymy szeroko przez jezioro. Kilka minut później całą uwagę zabiera grzyb wyrastający ze starego pnia albo charakterystyczne ślady zębów na drewnie.

Miejsce do siedzenia przy Jeziorze Wypalanki, fot. Łukasz Augustyński
Miejsce do siedzenia przy Jeziorze Wypalanki, fot. Łukasz Augustyński
Duża wiata ze stołami i ławkami przy Jeziorze Wypalanki, fot. Łukasz Augustyński
Duża wiata ze stołami i ławkami przy Jeziorze Wypalanki, fot. Łukasz Augustyński
Miejsca odpoczynku przy Jeziorze Wypalanki, fot. Łukasz Augustyński
Miejsca odpoczynku przy Jeziorze Wypalanki, fot. Łukasz Augustyński

Jest gdzie odpocząć i urządzić piknik

Wypalanki nie wymagają przejścia całej pętli bez zatrzymywania się. Miejsc na odpoczynek jest sporo. Nad jeziorem stoją ławki i niewielkie zadaszenia. Przy pomostach można przysiąść praktycznie nad samą wodą. Jest też większa drewniana wiata ze stołami i ławkami.

Można więc zabrać kanapki, owoce albo termos i zrobić piknik w dowolnym momencie spaceru. Z dziećmi to szczególnie wygodne – nie trzeba czekać z odpoczynkiem do końca trasy. Przy większej wiacie znajduje się również wyznaczone miejsce na ognisko, oficjalnie wskazane jako jeden z punktów ścieżki. Podczas naszej wizyty było tam także przygotowane drewno.

Ognisko jest więc dodatkową możliwością, ale nie ono decyduje o charakterze tego miejsca. Można spokojnie przyjechać tylko na spacer, usiąść przy jeziorze, zjeść coś pod wiatą i zostać trochę dłużej. Jeżeli planujemy rozpalenie ogniska, przed wyjazdem warto sprawdzić aktualne komunikaty Nadleśnictwa Trzebciny. Okresowe zakazy wstępu do lasu lub inne czasowe ograniczenia mogą wpływać na możliwość korzystania z miejsca.

Wieża widokowa w Trzebcinach, fot. Łukasz Augustyński
Wieża widokowa w Trzebcinach, fot. Łukasz Augustyński
Ścieżka prowadząca do wieży widokowej w Trzebcinach, fot. Łukasz Augustyński
Ścieżka prowadząca do wieży widokowej w Trzebcinach, fot. Łukasz Augustyński

Na koniec warto spojrzeć na Bory z góry

Po przejściu Wypalanek pojechaliśmy jeszcze do wieży widokowej w Trzebcinach, znajdującej się około 5 kilometrów od jeziora. To osobny punkt, ale bardzo dobrze uzupełnia spacer.

Nad Wypalankami przez cały czas jesteśmy wewnątrz krajobrazu – pomiędzy drzewami, kilka kroków od wody, czasami niemal nad podmokłym gruntem. Z wieży nagle można objąć wzrokiem znacznie większy fragment okolicy. Drewniana konstrukcja stoi przy rozległym obszarze młodego lasu. Z zadaszonej platformy widać kolejne pasy drzew, pola, pojedyncze zabudowania i daleki horyzont.

Widok jest bardzo przyjemny, ale dopiero stojąca na miejscu tablica pokazuje, dlaczego właśnie tutaj wygląda on tak, a nie inaczej.

Tablica o klęsce żywiołowej z 2012 roku w Trzebcinach, fot. Łukasz Augustyński
Tablica o klęsce żywiołowej z 2012 roku w Trzebcinach, fot. Łukasz Augustyński
Nikodem Augustyński i Ignacy Augustyński na wieży widokowej w Trzebcinach, fot. Łukasz Augustyński
Nikodem Augustyński i Ignacy Augustyński na wieży widokowej w Trzebcinach, fot. Łukasz Augustyński
Panorama Borów Tucholskich z wieży widokowej w Trzebcinach, fot. Łukasz Augustyński
Panorama Borów Tucholskich z wieży widokowej w Trzebcinach, fot. Łukasz Augustyński

Z wieży widać las, który odrodził się po katastrofie

14 lipca 2012 roku około godziny 17 przez teren Nadleśnictwa Trzebciny przeszła niszczycielska trąba powietrzna. Pas zniszczeń miał około 20,1 kilometra długości i miejscami od 100 do 770 metrów szerokości. Uszkodzenia objęły około 468 hektarów drzewostanów.

Na tablicy stojącej przy wieży można obejrzeć zdjęcia wykonane po przejściu żywiołu. Zamiast dzisiejszej zieleni widać na nich powalone i połamane drzewa oraz ogromne otwarte powierzchnie. W latach 2013–2015 odnowiono około 460 hektarów. Osiem hektarów pozostawiono jako powierzchnie referencyjne, na których można obserwować naturalne procesy sukcesji.

Dzisiaj z wieży patrzymy już na młody las. I właśnie dlatego warto przyjechać tutaj po spacerze nad Wypalankami. Kilka kilometrów wcześniej sukcesję poznajemy jako jeden z procesów zachodzących w lesie. Z wieży można oglądać zmianę całego krajobrazu. Dla dzieci różnica pomiędzy archiwalnymi fotografiami po przejściu trąby powietrznej a dzisiejszym morzem zieleni jest znacznie bardziej przemawiająca niż najbardziej szczegółowa definicja.

Budka dla ptaków w lesie nad Jeziorem Wypalanki, fot. Łukasz Augustyński
Budka dla ptaków w lesie nad Jeziorem Wypalanki, fot. Łukasz Augustyński
Drogowskaz na trasie wokół Jeziora Wypalanki, fot. Łukasz Augustyński
Drogowskaz na trasie wokół Jeziora Wypalanki, fot. Łukasz Augustyński

Czasem warto po prostu wrócić do natury

Wypalanki można obejść stosunkowo szybko. Szkoda jednak patrzeć tutaj na zegarek. Najpierw zatrzymuje pomost. Później drewniana kładka. Za chwilę budka wysoko na drzewie, grzyby wyrastające z martwego pnia albo ślady pozostawione przez bobry. W jednym miejscu patrzymy szeroko na jezioro, w innym na kilka centymetrów kory.

Najbardziej zapamiętaliśmy właśnie ciągłe przechodzenie pomiędzy wodą a drzewami. Wypalanki nie są jeziorem, przy którym las stanowi tylko tło. Nie są też leśną ścieżką z przypadkowym zbiornikiem pośrodku.

Woda i las tworzą tutaj jedną przestrzeń

Po przejściu całej pętli zaczyna się zauważać rzeczy, które na początku łatwo przeoczyć: ślady działalności bobrów, martwe drewno dające miejsce kolejnym organizmom, różnicę pomiędzy suchszymi i podmokłymi fragmentami lasu, budki wysoko nad głową i miejsca, w których woda niemal wchodzi pomiędzy drzewa. Dzieci zapamiętują pomosty, kładkę, tropienie bobrów, grzyby i kolejne odkrycia za zakrętem. Dorośli mogą na chwilę przestać myśleć o tym, co zostało jeszcze do zrobienia.

W lesie oddycha się inaczej – i nie chodzi tylko o powietrze. Czasem warto zostawić miejskie myśli daleko za sobą i przez kilka godzin po prostu pobyć blisko natury. Wypalanki świetnie się do tego nadają.

Tekst i zdjęcia: Łukasz Augustyński

Materiał powstał na podstawie rodzinnej wizyty autora wraz z rodziną nad Jeziorem Wypalanki oraz na wieży widokowej w Trzebcinach w sierpniu 2026 roku. Wszystkie opisane w tekście obserwacje terenowe pochodzą z tej wizyty.

Zobacz także

Q&A

Gdzie znajduje się ścieżka dydaktyczna „Jezioro Wypalanki”?
Leśna Ścieżka Dydaktyczna „Jezioro Wypalanki” znajduje się w Trzebcinach, przy Nadleśnictwie Trzebciny w Borach Tucholskich. Trasa rozpoczyna się w rejonie siedziby nadleśnictwa i prowadzi leśną pętlą wokół jeziora. Po drodze znajdują się przystanki edukacyjne poświęcone między innymi funkcjonowaniu lasu, jego ochronie, gospodarce leśnej oraz przyrodzie związanej ze zbiornikiem wodnym.
Czy ścieżka nad Jeziorem Wypalanki nadaje się na spacer z dziećmi?
To propozycja przede wszystkim dla rodzin, które lubią spokojne leśne spacery i nie potrzebują rozbudowanej infrastruktury rozrywkowej. Trasa prowadzi przez naturalny teren, dlatego najlepiej wybrać wygodne obuwie i liczyć się z korzeniami, nierównościami oraz bardziej wymagającymi fragmentami po deszczu. Tablice edukacyjne pozwalają połączyć spacer z poznawaniem lasu, a widoki na jezioro są dodatkową atrakcją dla dzieci i dorosłych.
Co zabrać na rodzinną wycieczkę nad Jezioro Wypalanki?
Na spacer warto zabrać wodę, niewielką przekąskę, wygodne buty i środek przeciw owadom. Latem przydadzą się nakrycia głowy, a po opadach obuwie odporne na wilgoć. Ponieważ jest to leśna ścieżka dydaktyczna, a nie miejski park, najlepiej przygotować dzieci na spacer po naturalnym podłożu i wcześniej sprawdzić pogodę. W lesie należy trzymać się wyznaczonej trasy, nie zostawiać śmieci i respektować obowiązujące oznaczenia.

Źródło:

all4mom