To już nie jest tylko szybkie spotkanie przy ruszcie. Grillowanie stało się sezonowym zwyczajem, który widać nie tylko w ogródkach i na tarasach, lecz także w danych o produkcji żywności, napojów i akcesoriów. Gdy robi się cieplej, rośnie zapotrzebowanie na kiełbasy, wodę, napoje, piwo, węgiel drzewny, tacki i jednorazowe naczynia. Polski grill nadal trzyma się tradycji, ale coraz wyraźniej widać, że ta tradycja zmienia smak.
Sezon zaczyna się wcześniej, niż wielu myśli
Grill kojarzy się głównie z majówką i wakacjami, ale producenci widzą ruch już od marca. Właśnie wtedy zaczyna rosnąć produkcja artykułów, które najczęściej lądują później na stołach w ogrodach, na działkach i podczas rodzinnych spotkań.
Najmocniejszy sezon przypada na czerwiec, lipiec i sierpień. To wtedy Polacy najchętniej spotykają się przy ruszcie, organizują weekendowe obiady na świeżym powietrzu i kupują więcej produktów typowo grillowych. Dane dobrze pokazują, że grillowanie nie jest drobną letnią modą, lecz ważnym elementem ciepłych miesięcy.
W sezonie letnim produkcja kiełbas sięgała średnio 44 tysięcy ton miesięcznie. Poza sezonem było to około 35 tysięcy ton. Różnica jest wyraźna i dobrze tłumaczy, dlaczego przed ciepłymi weekendami półki z mięsem i gotowymi produktami do grillowania potrafią wyglądać zupełnie inaczej niż zimą.
Kiełbasa nadal nie oddaje korony
Można mówić o modzie na warzywa z rusztu, sery, szaszłyki, ryby czy drób, ale jedno pozostaje bez zmian: kiełbasa wciąż jest jednym z najważniejszych symboli polskiego grilla. To produkt prosty, szybki, znany i bezpieczny w wyborze. Sprawdza się na rodzinnych spotkaniach, większych imprezach i małych grillach dla kilku osób.
W 2024 roku w Polsce wyprodukowano 463,7 tysiąca ton kiełbas wieprzowych i wołowych oraz 80,5 tysiąca ton kiełbas drobiowych. Choć rok do roku widać niewielki spadek, klasyczna kiełbasa nadal ma bardzo mocną pozycję. Działa trochę jak grillowy pewniak. Nawet jeśli na stole pojawiają się nowe dodatki, ktoś prawie zawsze pyta, czy jest kiełbasa.
Największe zmiany widać nie w samym mięsie, lecz w dodatkach i alternatywach. Przy ruszcie częściej pojawiają się produkty odpowiadające nowym nawykom konsumentów, a także drób. Roczne spożycie drobiu wynosi około 30 kilogramów na osobę, czyli więcej niż kilkanaście lat temu. Wieprzowina pozostaje stabilna i nadal zajmuje ważne miejsce w kuchni Polaków.
Na ruszcie robi się różnorodniej
Dawny grill bywał prosty: kiełbasa, karkówka, chleb, musztarda i keczup. Dziś ten zestaw coraz częściej się rozrasta. Na stołach pojawiają się sałatki, pieczone ziemniaki, kukurydza, cukinia, papryka, sery, dipy, marynaty i pieczywo z dodatkami. Nie znaczy to, że klasyka znika. Raczej dostaje towarzystwo.
To ważna zmiana, bo grill przestaje być wyłącznie mięsną ucztą. Dla jednych nadal najważniejsza będzie dobrze wypieczona kiełbasa, dla innych warzywa, lżejszy drób albo coś bez mięsa. Planowanie spotkań coraz częściej obejmuje nie tylko menu i miejsce, lecz także komfort różnych grup gości. Ktoś prowadzi samochód, ktoś nie je mięsa, ktoś ogranicza cukier, ktoś woli wodę niż kolorowe napoje.
Właśnie dlatego współczesny grill jest bardziej elastyczny. Nie chodzi o rezygnację z tradycji, lecz o większy wybór. Ruszt nadal zostaje w centrum, ale wokół niego pojawia się więcej możliwości.
Woda mineralna weszła do stałego zestawu
Jedna z najbardziej widocznych zmian dotyczy napojów. Latem zakłady produkowały średnio 5,6 mln hektolitrów niesłodzonych wód mineralnych i gazowanych miesięcznie. W całym 2024 roku produkcja wód mineralnych i gazowanych wyniosła 58,5 miliona hektolitrów.
To pokazuje, że woda przestała być tylko dodatkiem kupowanym na wszelki wypadek. Coraz częściej staje się podstawą spotkania. Przy upale, dłuższym siedzeniu w ogrodzie i jedzeniu z grilla sprawdza się lepiej niż słodkie napoje. Pasuje dzieciom, kierowcom, osobom starszym i tym, którzy po prostu chcą czegoś neutralnego.
Jednocześnie rynek notuje spadek produkcji napojów słodzonych i aromatyzowanych. To nie oznacza, że znikają z imprez, ale ich pozycja nie jest już tak oczywista. Polacy częściej wybierają proste rozwiązania: wodę, domową lemoniadę, napoje bez cukru albo mniej słodkie alternatywy.
Piwo 0% wychodzi z niszy
Przez lata piwo bezalkoholowe kojarzyło się głównie z kierowcą, który nie chciał rezygnować ze smaku piwa podczas spotkania. Dziś wygląda to inaczej. Piwo 0% coraz wyraźniej wychodzi z niszy i staje się zwykłym elementem letnich zakupów. Smaków jest więcej, wybór jest większy, a sam produkt lepiej pasuje do spokojniejszego, bardziej elastycznego modelu grillowania.
W 2024 roku produkcja piwa bezalkoholowego wzrosła o 10 procent rok do roku. Była też o 30,6 procent wyższa niż pięć lat wcześniej. To wyraźny sygnał, że ta kategoria nie jest już ciekawostką. Także spożycie piwa niskoalkoholowego i bezalkoholowego rośnie. W 2024 roku przeciętne miesięczne spożycie zwiększyło się o 25 procent.
W tym samym czasie produkcja tradycyjnego piwa, wódki i win owocowych spada. Nie oznacza to, że alkohol zniknął z grillowych stołów. Bardziej widać zmianę akcentów. Można ją łączyć z wygodą, bezpieczeństwem powrotu do domu i lżejszym charakterem spotkań.
Grill to także węgiel, tacki i sprzątanie
O grillowaniu dużo mówią nie tylko dane o mięsie i napojach. W 2024 roku wyprodukowano w Polsce 101,4 tysiąca ton węgla drzewnego. W tle pozostają jednorazowe talerze, kubki, tacki i podobne produkty, bez których część gospodarzy nie planuje już większych spotkań.
Produkcja jednorazowych tacek, talerzy, kubków i podobnych wyrobów papierowych wyniosła 31,3 tysiąca ton. Naczynia z tworzyw sztucznych osiągnęły poziom 11,1 tysiąca ton. To pokazuje skalę wygody, ale też skalę odpadów, które zostają po sezonie grillowym.
To dobry moment, by przy grillowaniu częściej myśleć o wielorazowych naczyniach, lepszym planowaniu zakupów i ograniczaniu odpadów. Nie zawsze chodzi o wielkie ekologiczne deklaracje. Czasem wystarczy kupić mniej jednorazowych rzeczy i nie przygotowywać jedzenia dla dwa razy większej liczby osób niż faktycznie przyjdzie.
Polski grill zmienia się bez rewolucji
Najciekawsze jest to, że polskie grillowanie nie wywraca się do góry nogami. Nikt nie zabiera z rusztu kiełbasy, nikt nie odwołuje karkówki, nikt nie każe rezygnować z musztardy i pieczywa. Zmiana dzieje się spokojniej. Do starego zestawu dochodzą nowe elementy.
Woda mineralna ma dziś znacznie mocniejszą pozycję. Piwo bezalkoholowe przestało być dodatkiem dla jednej osoby przy stole. Słodzone napoje tracą dawną dominację. Goście częściej oczekują wyboru, a gospodarze częściej próbują połączyć tradycję z wygodą, rozsądkiem i lżejszym menu.
Polski grill wciąż pachnie dymem, kiełbasą i początkiem lata. Różnica polega na tym, że obok klasycznego talerza coraz częściej stoi butelka wody, puszka piwa 0% i miska sałatki. To nadal ten sam rytuał, ale w bardziej współczesnym wydaniu.
Dane: Główny Urząd Statystyczny, opracowanie własne.




