Hej kolędo! Wszystko o kolędowaniu

Święta Bożego Narodzenia trudno sobie wyobrazić bez kolęd. Śpiewamy je w kościele, przy wigilijnym stole, w szkole, a czasem… pod czyimś oknem. Do tego dochodzą barwne grupy kolędników, chodzenie „po kolędzie” z księdzem i coraz popularniejsze kolędowanie charytatywne. Pod jednym słowem „kolędowanie” kryje się więc kilka pokrewnych, ale jednak różnych zwyczajów. Skąd się wzięły, jak wyglądały kiedyś i co zostało z nich dziś?
Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
WhatsApp
Email
Print
Hej kolędo! Wszystko o kolędowaniu

Skąd wzięło się kolędowanie?

Choć dziś kolędowanie kojarzymy przede wszystkim z Bożym Narodzeniem, jego korzenie są starsze niż samo chrześcijaństwo. Etnografowie wiążą dawne obchody kolędnicze przede wszystkim z zimowymi obrzędami rolniczymi i magią płodności, które miały zapewnić urodzaj, zdrowie i pomyślność w nadchodzącym roku. Część badaczy wskazuje także na związek tych praktyk z kultem przodków i wyrażaniem szacunku dla zmarłych.

Samo słowo „kolęda” wywodzi się od łacińskiego calendae, oznaczającego pierwszy dzień miesiąca. Na gruncie słowiańskim zaczęło odnosić się do przełomu roku, noworocznych gratulacji i podarunków, a z czasem również do śpiewanych przy tej okazji pieśni z życzeniami. Dopiero później nazwa przylgnęła do pieśni bożonarodzeniowych i zimowych obchodów w szacie chrześcijańskiej.

Do Polski tradycja śpiewania pieśni bożonarodzeniowych dotarła w średniowieczu. Najstarsze znane polskie kolędy pochodzą z XV i XVI wieku – część z nich to tłumaczenia łacińskich i czeskich pieśni, inne mają charakter ludowy i były przekazywane z ust do ust. Z biegiem czasu zyskały własne, bardzo polskie brzmienie i bogate, poetyckie teksty.

Kolędnicy, maszkary i gwiazda betlejemska

Kiedy mówimy „kolędowanie”, wiele osób widzi oczami wyobraźni grupę przebierańców chodzących od domu do domu. Tacy kolędnicy to klasyczny element polskiej kultury ludowej. Pojawiali się najczęściej w okresie od Wigilii Bożego Narodzenia do święta Trzech Króli, czasem także w Sylwestra i Nowy Rok.

W tradycyjnych grupach kolędniczych pojawiały się barwne postacie:

  • Turoń, koza, koń czy kobyłka – maszkary zwierzęce, które trochę straszyły, trochę bawiły, a według ludowych przekonań miały „wystraszyć” z domu zło i zapewnić urodzaj.

  • Herod, śmierć, diabeł, Trzej Królowie – bohaterowie krótkich przedstawień zwanych „Herodami”, opowiadających o narodzinach Jezusa i okrucieństwie króla Heroda w bardzo ludowym, często humorystycznym ujęciu.

  • Gwiazdor z gwiazdą – niosący ruchomą, kolorową gwiazdę betlejemską wykonaną z listewek i bibuły, często podświetlaną świeczką lub lampką.

Kolędnicy śpiewali kolędy, wygłaszali życzenia, odgrywali zabawne scenki, czasem robili drobne psoty. W zamian dostawali poczęstunek, słodkości albo pieniądze. Uważano, że obecność kolędników przynosi domowi szczęście, a całkowite pominięcie gospodarstwa jest złą wróżbą na nadchodzący rok.

Kolędowanie jako śpiewanie kolęd

Dzisiaj dla większości z nas „kolędowanie” to przede wszystkim wspólne śpiewanie kolęd. W domach, kościołach, szkołach, podczas koncertów – wszędzie tam, gdzie spotykają się ludzie w świątecznej atmosferze. Na przełomie XVII i XVIII wieku utrwaliło się, że słowem „kolęda” określa się właśnie pieśni bożonarodzeniowe, a nie tylko same wizyty z życzeniami.

W tradycji rozróżnia się kolędy i pastorałki. Kolędy mają bardziej liturgiczny charakter – opowiadają o tajemnicy narodzenia Jezusa, są mocno zakorzenione w teologii i śpiewa się je w kościołach. Pastorałki natomiast są lżejsze, bardziej „sielankowe”, pokazują pasterzy biegnących do stajenki, codzienne sceny z życia Świętej Rodziny, czasem mają nawet lekko żartobliwy ton. Wyraźne uporządkowanie tego podziału nastąpiło w XIX wieku, kiedy w śpiewnikach kościelnych zaczęto świadomie oddzielać utwory liturgiczne od tych o bardziej ludowym charakterze.

W Polsce tradycyjny czas śpiewania kolęd jest dość długi. Choć liturgiczny okres Bożego Narodzenia kończy się wcześniej, w wielu parafiach kolędy śpiewa się aż do 2 lutego – święta Ofiarowania Pańskiego (Matki Bożej Gromnicznej). Dlatego jeszcze długo po Nowym Roku można usłyszeć „Bóg się rodzi” czy „Lulajże Jezuniu”.

Kolęda po kolędzie, czyli wizyta księdza w domu

W polskiej rzeczywistości słowo „kolęda” ma też drugie, bardzo konkretne znaczenie: wizytę duszpasterską księdza w domach parafian. To zwyczaj znany głównie w Kościele katolickim. Oficjalnym celem takiej wizyty jest wspólna modlitwa, błogosławieństwo dla domu i rodziny oraz lepsze poznanie parafian przez duszpasterza.

Prawo kościelne nie narzuca ścisłej daty, ale w Polsce przyjęło się, że księża chodzą „po kolędzie” w okresie Bożego Narodzenia – najczęściej od świąt do początku lutego. Dokładny harmonogram zależy od parafii. Datki składane przy tej okazji są dobrowolną ofiarą wiernych, a nie obowiązkową opłatą za samą wizytę.

W ostatnich latach zasady tej wizyty w wielu miejscach się zmieniają. Coraz częściej obowiązuje zasada, że kolęda odbywa się na zaproszenie – parafianie zapisują się na listę, wypełniają formularz internetowy lub zgłaszają chęć przyjęcia księdza w kancelarii. W części parafii księża nadal odwiedzają systematycznie wszystkie mieszkania, w innych – przychodzą tylko tam, gdzie zostali zaproszeni.

Kolędowanie dziś – tradycja, która się zmienia

Współczesne kolędowanie to połączenie dawnych zwyczajów z nowymi formami. W wielu regionach nadal można spotkać kolorowe grupy kolędników z gwiazdą czy turoniem, choć częściej zobaczymy je na festynach, przeglądach zespołów regionalnych i wydarzeniach organizowanych przez domy kultury niż spontanicznie na wiejskiej drodze.

Coraz popularniejsze staje się kolędowanie charytatywne – dzieci, młodzież lub grupy parafialne chodzą po domach, śpiewają kolędy, a zebrane datki przeznaczane są na konkretny cel, na przykład wsparcie hospicjum, działalność Caritasu czy lokalne inicjatywy pomocowe.

Swoje ważne miejsce w kalendarzu mają dziś również koncerty kolęd, przeglądy szkolne i rodzinne wieczory śpiewania przy akompaniamencie gitary czy pianina. Do tego dochodzą transmisje internetowe i nagrania w mediach społecznościowych – wspólne kolędowanie przeniosło się także do świata online.

Podsumowanie

Kolędowanie to znacznie więcej niż tylko świąteczne piosenki. To zwyczaj o bardzo długiej historii – od dawnych obrzędów rolniczych, przez średniowieczne pieśni i ludowe przedstawienia z turoniem i Herodem, aż po dzisiejsze rodzinne śpiewanie i wizyty duszpasterskie. Zmieniają się formy, organizacja i sposób przeżywania, ale idea pozostaje podobna: przynieść do domu dobre słowo, błogosławieństwo, życzenia pokoju, zdrowia i pomyślności.

Kiedy więc w grudniu lub styczniu znów zaśpiewasz „Hej kolęda, kolęda”, dołączasz do długiego łańcucha pokoleń, które robiły to przed tobą – i które dzięki kolędowaniu budowały wspólnotę, ciepło i świąteczną nadzieję.

Od jakiego wieku można zabrać dziecko na kolędowanie od drzwi do drzwi?
WskazówkaNie ma jednej „magicznej” granicy wieku, ale większość dzieci jest gotowa na krótkie kolędowanie w wieku ok. 4–6 lat. Z najmłodszymi zacznij od bezpiecznych wizyt u dziadków, cioć i bliskich sąsiadów, ograniczając czas wyjścia do 30–40 minut. Starsze dzieci (7+) lepiej znoszą dłuższe trasy, ale nadal pamiętaj o ciepłym ubraniu, przerwach na herbatę i tym, że w każdej chwili mogą chcieć wrócić do domu. Najważniejsze, by maluch czuł się bezpiecznie i miał możliwość powiedzenia „stop”, gdy jest zmęczony lub zawstydzony.
Jak przygotować repertuar na rodzinne kolędowanie, żeby każdy czuł się swobodnie?
WskazówkaZamiast długiej listy utworów wybierz 5–7 kolęd, które większość rodziny kojarzy: „Cicha noc”, „Przybieżeli do Betlejem”, „Dzisiaj w Betlejem”, „Pójdźmy wszyscy do stajenki” czy „Wśród nocnej ciszy”. Wydrukuj proste śpiewniki lub przygotuj wspólną playlistę w telefonie, tak aby nikt nie stresował się zapominaniem słów. Możesz też podzielić się rolami – ktoś zaczyna zwrotki, ktoś inny śpiewa refren, dzieci dostają dzwoneczki lub małe instrumenty. Dzięki temu kolędowanie staje się zabawą, a nie występem na ocenę.
Jak kolędować, żeby nie naruszać spokoju sąsiadów i gospodarzy?
WskazówkaNajpierw ustal zasady: nie kolęduj zbyt późno (unikaj godzin po 20.00), nie odwiedzaj domów, co do których wiesz, że domownicy cenią ciszę lub mają małe dzieci, a przed wejściem zawsze zapytaj: „Czy ma Pan/Pani chwilę na krótką kolędę?”. Szanuj odmowę i nie naciskaj na „co łaska” – koszyczek na datki może być symboliczny, a najważniejsze jest spotkanie i życzenia. Nie nagrywaj filmików ani zdjęć w czyimś domu bez zgody, a występ ogranicz do 1–2 kolęd, żeby nie przedłużać wizyty. Dzięki temu kolędnicy będą mile widziani co roku.

Źródło:

all4mom