Eksperymentarium odwiedziliśmy razem z trzyletnią Helenką, pięcioletnim Nikosiem i siedmioletnim Ignasiem. Różnica wieku szybko pokazała, że nie jest to miejsce przeznaczone wyłącznie dla jednej grupy dzieci. Najmłodsi mogą skupiać się na kolorach, ruchu i dźwiękach. Starsi chcą już wiedzieć, dlaczego coś działa właśnie w taki sposób, chętniej odpowiadają na pytania i próbują samodzielnie wykonywać kolejne zadania.
Nie jest to również wystawa, którą ogląda się zza barierki. Zwiedzający dotykają, dopasowują, słuchają i uruchamiają poszczególne elementy. Informacja zostaje dzięki temu połączona z konkretnym działaniem i jego rezultatem, a nie wyłącznie z definicją przeczytaną na planszy.
– Dzieci są z natury małymi naukowcami. Im więcej mogą zrobić samodzielnie, tym lepiej – mówi Marta Tyma, edukator wystawy interaktywnej w Chojnicach.
Rosiczka, czyli przyroda, która potrafi zaskoczyć
Jednym z największych dziecięcych hitów jest rosiczka. To dobry początek opowieści o świecie, który nie zawsze funkcjonuje tak, jak można byłoby się spodziewać. Roślina rosnąca na ubogich siedliskach uzupełnia niedobory części składników mineralnych, chwytając owady i inne drobne bezkręgowce.
Dla dziecka ważniejsza od naukowej definicji okazuje się jednak sama zagadka. Dlaczego roślina poluje? Co dzieje się z jej ofiarą? Jak działa mechanizm pozwalający ją schwytać? Interaktywna forma sprawia, że odpowiedzi nie są przekazywane wyłącznie jako gotowy opis. Można przyjrzeć się zjawisku, wykonać zadanie i samemu sprawdzić, co się wydarzy.
– Ogromnym hitem jest nasza rosiczka oraz wszystkie stanowiska, przy których można czegoś dotknąć, coś nacisnąć albo sprawdzić, co się stanie – przyznaje Marta Tyma.
Rosiczka jest więc czymś więcej niż efektownym elementem wystawy. Pokazuje, że pozornie zwyczajna roślina może skrywać zaskakujący sposób przystosowania się do trudnego środowiska. A gdy pojawia się zdziwienie, zwykle zaraz za nim przychodzą kolejne pytania.
Ile historii mieści się w jednym drzewie?
Następny temat wydaje się dobrze znany. Drzewa dzieci widują przecież niemal codziennie. W Eksperymentarium można jednak spojrzeć na nie z innej perspektywy. Przekrój pnia pozwala policzyć roczne przyrosty i zauważyć ślady warunków, w których rozwijała się roślina, a niekiedy również przebytych uszkodzeń. Drzewo przestaje być wyłącznie częścią krajobrazu. Staje się zapisem kolejnych lat.
Rozmowa nie kończy się na słojach. Pojawiają się również znaczenie lasów, owoce, cień dający ulgę podczas upałów oraz zasady bezpiecznego zachowania w czasie burzy. Wiedza przyrodnicza płynnie łączy się z informacjami, które mogą przydać się podczas zwykłego spaceru czy rodzinnej wycieczki. Ta część wystawy zachęca przede wszystkim do uważnego patrzenia. Czasem wystarczy zatrzymać się przy czymś, co mijamy codziennie, aby odkryć, że kryje znacznie więcej, niż początkowo sądziliśmy.
Bory Tucholskie brzmią inaczej, niż wyglądają
Regionalny charakter ekspozycji szczególnie dobrze widać w części poświęconej Brdzie i Borom Tucholskim. Nie chodzi tu o anonimowy krajobraz z podręcznika. Dzieci poznają miejsca istniejące w pobliżu Chojnic, które później mogą zobaczyć podczas wycieczki, spaceru czy spływu. Jedno z zadań wymaga rozpoznawania odgłosów zwierząt. Tym razem wzrok nie pomaga. Trzeba się skupić, posłuchać nagrania i spróbować dopasować dźwięk do właściwego gatunku.
Niektóre głosy okazują się znajome. Inne prowadzą do zgadywania i zaskakujących odpowiedzi. Zadanie wymaga uważnego słuchania, odwołuje się do pamięci i zachęca do kojarzenia dźwięku z konkretnym zwierzęciem. To również dobry przykład tego, dlaczego telefon przestaje przyciągać uwagę. Dziecko nie otrzymuje gotowego obrazu ani szybkiej odpowiedzi. Musi na chwilę zwolnić, wsłuchać się i samodzielnie zdecydować.
Zioła przypominają, że ciekawość powinna iść w parze z ostrożnością
Rośliny od pokoleń były wykorzystywane przez człowieka, ale nie wszystkie są obojętne dla zdrowia. Część poświęcona ziołom pokazuje ich różnorodność, a jednocześnie uczy rozsądnego podejścia do tego, co rośnie wokół nas. Nie chodzi o zapamiętanie obszernego katalogu nazw. Ważniejsza jest świadomość, że podobny wygląd nie oznacza takich samych właściwości, a nieznanej rośliny nie powinno się dotykać ani rozpoznawać wyłącznie na podstawie jednej zauważonej cechy.
Dzieci dowiadują się również, że o przypadkowym kontakcie z okazem, który może być niebezpieczny, należy powiedzieć dorosłemu. To praktyczna wiedza, którą można wykorzystać poza salą wystawową. Podczas spaceru, wyjazdu na wieś czy wakacyjnej wyprawy dziecko może uważniej spojrzeć na otoczenie i zastanowić się, zanim zerwie nieznany liść albo kwiat.
Historia Chojnic zaczyna się od legendy
Eksperymentarium nie ogranicza się do świata przyrody. Ważną część wystawy zajmują również Chojnice i ich przeszłość. Zamiast rozpoczynać od dat oraz nazwisk, ekspozycja sięga po lokalną opowieść. Legenda uruchamia wyobraźnię, a związane z nią zadanie przenosi historię z poziomu słuchania do działania. Szczegółów nie warto zdradzać przed wizytą, ponieważ częścią atrakcji jest właśnie samodzielne odkrycie jej zasad.
Tak przedstawiona historia może później wrócić podczas spaceru po mieście. Rynek i inne miejsca mijane w Chojnicach przestają być anonimową przestrzenią. Zaczynają kojarzyć się z opowieściami poznanymi w Eksperymentarium. Dla dziecka to ważna zmiana. Historia nie jest już wyłącznie czymś, co wydarzyło się dawno temu i zostało zapisane w książce. Okazuje się obecna w miejscach, które można zobaczyć na własne oczy.
Woda rusza w drogę
Część poświęcona wodzie pozwala przejść od obserwacji przyrody do podstaw fizyki. Parowanie, tworzenie się chmur, opady i wody podziemne pojawiają się jako elementy jednego obiegu. Dziecko może zobaczyć, że woda nie znika, lecz przemieszcza się i zmienia postać. Następnie wykonuje proste zadanie konstrukcyjne i obserwuje, jak odpowiednie ułożenie elementów wpływa na ruch.
W ten sposób grawitacja i nachylenie powierzchni przestają być abstrakcyjnymi pojęciami. Ich działanie można zobaczyć w praktyce. Uczestnik nie ogląda wyłącznie gotowego schematu – bierze udział w doświadczeniu i śledzi jego rezultat. Wystawa nawiązuje przy tym do akweduktu w Fojutowie. Lokalny obiekt staje się więc punktem wyjścia do pokazania zjawiska, które można później odnaleźć również poza Eksperymentarium.
Za sterami bojera
Bojer dla wielu dzieci może być czymś zupełnie nowym. Nie jest łodzią, choć ma żagiel, i nie porusza się po wodzie, lecz po zamarzniętej powierzchni. Zamiast długiego opisu technicznego pojawia się możliwość wejścia w rolę osoby sterującej. Trzeba obserwować wskazówki, odpowiednio reagować i kontrolować ruch.
Zadanie wymaga uwagi oraz koordynacji, a przy okazji pokazuje, że kierunek jazdy zależy od podejmowanych decyzji. Dziecko szybko zauważa, że samo poruszanie elementem nie wystarcza – trzeba jeszcze zrozumieć, jak wpływa on na całość. Atrakcja przybliża żeglarstwo lodowe poprzez doświadczenie, a nie wykład. To jeden z tych eksponatów, przy których również dorośli mogą zatrzymać się dłużej, niż początkowo planowali.
Wiadomość bez komunikatora
Dla dziecka wychowanego w świecie natychmiastowych wiadomości alfabet Morse’a może wydawać się czymś bardzo odległym. W Eksperymentarium szybko okazuje się jednak kolejną zagadką do rozwiązania. Światło, rytm i umówione znaki tworzą kod. Pojedynczy sygnał nabiera znaczenia dopiero wtedy, gdy nadawca oraz odbiorca znają ten sam system.
W tej części pojawiają się również flagi sygnałowe wykorzystywane na statkach. Dzieci mogą zobaczyć, że wiadomość da się przekazać bez wypowiadania słów, telefonu i dostępu do Internetu. Największą wartością nie jest samo poznanie dawnego sposobu komunikacji. Atrakcja pokazuje również, jak ważne są precyzja, wspólne zasady oraz prawidłowe odczytanie sygnału. Bez nich nawet najważniejsza wiadomość może zostać źle zrozumiana.
Chojnice nie zawsze wyglądały tak samo
Kolejna część ekspozycji pozwala obserwować przemiany miasta. Współczesny wygląd ulic, zabudowy i przestrzeni publicznych jest efektem długiego procesu, a nie czymś niezmiennym. Młodsze dzieci mogą skupić się na samym obrazie przemiany. Starsze zaczynają dostrzegać kolejność wydarzeń, różnice pomiędzy epokami i rozwój Chojnic.
Historia staje się dzięki temu bardziej konkretna. Łatwiej wyobrazić sobie, że znajome miejsce miało dawniej inny kształt, a kolejne pokolenia stopniowo nadawały mu obecny wygląd. Ekspozycja nie przedstawia miasta w oderwaniu od jego otoczenia. Pokazuje je jako część regionu, który zmieniał się wraz z działalnością człowieka.
Kowal, sukiennik i szewc
W części historycznej pojawiają się dawne cechy miejskie oraz rzemiosła. Kowal, sukiennik i szewc przestają być wyłącznie hasłami kojarzonymi z podręcznikiem. Dziecko może połączyć konkretny zawód z wykonywanymi przedmiotami i lepiej zrozumieć dawny podział pracy. To szczególnie ciekawe dzisiaj, gdy większość rzeczy trafia do naszych domów jako gotowe produkty.
Rzadko zastanawiamy się, kto je wykonał, jakich narzędzi używał i ile czasu wymagało ich przygotowanie. Dawne rzemiosła otwierają więc rozmowę nie tylko o przeszłości, ale także o współczesnych zawodach oraz wartości pracy ludzkich rąk.
Gdy można zobaczyć siebie w innej epoce
Historia staje się bliższa, kiedy nie trzeba jej wyłącznie oglądać. Jedna z atrakcji pozwala wykorzystać naturalną dziecięcą chęć wcielania się w role i zobaczyć siebie w stroju kojarzonym z dawną epoką. Nie chodzi tylko o zabawny obraz. Taka forma uruchamia wyobraźnię i prowadzi do kolejnych pytań. Kto nosił podobne ubrania? Jak wyglądało jego codzienne życie? Czy taki strój był wygodny?
W pobliżu można również przyjrzeć się zmianom w wyglądzie pisma oraz krojów liter. Okazuje się, że przez wieki zmieniały się nie tylko budynki, stroje i zawody, lecz także sposób zapisywania i prezentowania informacji. Dziecko patrzy na znane litery z innej perspektywy i odkrywa, że nawet coś tak codziennego jak zapisany tekst ma własną historię.
Kamienne kręgi prowadzą jeszcze dalej w przeszłość
Pod koniec maja 2026 roku Eksperymentarium poinformowało o wzbogaceniu wystawy o eksponat poświęcony cmentarzysku i kamiennym kręgom w Odrach. Nowa część ekspozycji przybliża archeologię, dawne pochówki oraz kulturę Gotów, którzy pozostawili swoje ślady na Pomorzu. Na wystawie znajduje się makieta udostępniona przez Muzeum Historyczno-Etnograficzne w Chojnicach. Dzięki niej zwiedzający mogą przyjrzeć się układowi kręgów i dowiedzieć się, w jaki sposób archeolodzy próbują odtwarzać życie ludzi sprzed niemal dwóch tysięcy lat.
Stanowisko pokazuje, że historia regionu nie rozpoczyna się wraz ze średniowiecznymi Chojnicami. Sięga znacznie głębiej. Dla dziecka może to być pierwsze spotkanie z archeologią, która nie polega na snuciu dowolnych opowieści o przeszłości, lecz na cierpliwym badaniu przedmiotów, miejsc pochówku i innych śladów pozostawionych przez dawnych mieszkańców.
Skąd bierze się ruch?
Jedna z końcowych części ekspozycji kieruje uwagę na energię słoneczną i wiatrową. Zamiast ograniczać się do definicji, pozwala obserwować działanie mechanizmów i wpływ odpowiedniego ustawienia elementów. Dzieci mogą też przekonać się, że praca ich własnych mięśni wystarcza, aby wprawić urządzenie w ruch. Efekt jest natychmiastowy i czytelny: pojawia się wysiłek, a po nim konkretny rezultat.
Energia przestaje być wówczas abstrakcyjnym hasłem. Można zobaczyć jej działanie, porównać różne źródła i rozpocząć rozmowę o tym, w jaki sposób człowiek wykorzystuje je w codziennym życiu. Nie jest to pełny wykład o energetyce. Raczej zachęta, by zadać następne pytanie.
Trzylatek widzi coś innego niż siedmiolatek
Eksperymentarium nie wymaga, aby każdy zwiedzający rozumiał wszystkie mechanizmy na takim samym poziomie. Trzylatek może skoncentrować się na ruchu, kolorze i dźwięku. Starsze dziecko zacznie szukać przyczyn, dostrzegać zależności i samodzielnie rozwiązywać zadania.
– Mamy atrakcje praktycznie dla każdego wieku. Maluchy zachwycają się kolorami, dźwiękami i możliwością dotykania wszystkiego, a starsze dzieci zaczynają zadawać trudniejsze pytania i próbują rozwiązywać zagadki – tłumaczy Marta Tyma.
Różny wiek nie musi więc oznaczać konieczności wybierania osobnych atrakcji. To samo stanowisko może zainteresować każde z dzieci z innego powodu. Jedno będzie obserwowało efekt, drugie skupi się na zadaniu, a trzecie spróbuje zrozumieć zasadę działania. Dorośli również nie muszą pozostawać wyłącznie obserwatorami.
– Rodzice często bawią się równie dobrze, tylko trochę bardziej dyskretnie – zauważa edukatorka.
Telefon przegrywa z ciekawością
Siłą Eksperymentarium nie jest całkowite odrzucenie ekranów. Wystawa korzysta także z technologii, ale łączy ją z ruchem, rozmową, działaniem i kontaktem z innymi uczestnikami. Nie wystarczy patrzeć. Trzeba posłuchać, dopasować, rozpoznać, ustawić, uruchomić albo odpowiedzieć. Każde kolejne zadanie wymaga zaangażowania dziecka.
– To, że dzieci nie pytają o telefon. Naprawdę – mówi Marta Tyma. Jak dodaje, od rodziców często słyszy, że ich dziecko pierwszy raz od dawna zapomniało o smartfonie. – To chyba największy komplement dla naszego miejsca.
Nie chodzi przy tym o przedstawianie technologii jako przeciwnika.
– Nie warto walczyć z technologią, tylko pokazać, że prawdziwy świat potrafi być jeszcze ciekawszy. Kiedy dziecko samo zrobi doświadczenie, usłyszy odgłosy zwierząt albo odkryje coś własnymi rękoma, wtedy ekran przestaje być najważniejszy. Ciekawość nadal wygrywa, tylko trzeba ją obudzić – podsumowuje Marta Tyma.
W Eksperymentarium ciekawość budzi się na wiele sposobów. Czasem wystarczy tajemniczy dźwięk, innym razem ruchomy mechanizm, lokalna opowieść albo zakodowana wiadomość. Dziecko nie stoi obok wystawy i nie czeka, aż ktoś przekaże mu wszystkie odpowiedzi. Staje się częścią tego, co dzieje się wokół. I właśnie wtedy telefon może spokojnie zostać w kieszeni.




