Złość można zaakceptować, rzucania przedmiotami już nie
Gdy dziecko właśnie przegrało i jest mocno wzburzone, przekonywanie go, że „nic się nie stało”, zwykle niewiele daje. Z jego perspektywy coś się jednak stało — chciało wygrać i nie dostało oczekiwanego rezultatu. Lepiej uznać samo rozczarowanie, nie akceptując jednocześnie każdego sposobu jego okazywania. Komunikat może być bardzo prosty: „Rozumiem, że jesteś zły, bo chciałeś wygrać. Nie zgadzam się jednak na rzucanie grą”. Dziecko otrzymuje wtedy dwie informacje: emocja sama w sobie nie jest zakazana, ale zachowanie nadal podlega granicom.
Tę samą zasadę można stosować w wielu codziennych konfliktach. Spokojne i czytelne komunikaty są również podstawą wyznaczania granic bez krzyku, zwłaszcza gdy dorosły sam zaczyna odczuwać irytację.
W samym środku wybuchu nie czas na wykład
Silne pobudzenie nie sprzyja długiej rozmowie o zasadach, szacunku do przeciwnika czy tym, że następnym razem można wygrać. W pierwszej chwili lepiej zadbać o bezpieczeństwo i pomóc dziecku się uspokoić. Jeżeli rzuca przedmiotami, grę można odsunąć. Jeśli potrzebuje odejść od stołu, nie trzeba zmuszać go do natychmiastowego powrotu. Jednemu dziecku pomaga bliskość rodzica, inne potrzebuje kilku minut ciszy. Sposób wyciszenia powinien być dopasowany do wieku i konkretnego dziecka.
Dopiero później można wrócić do wydarzenia. Zamiast pytać: „Dlaczego znowu zrobiłeś awanturę?”, lepiej skupić się na tym, co można zrobić następnym razem. Dziecko może powiedzieć, że potrzebuje przerwy, odejść na chwilę od stołu albo po prostu zakomunikować: „Jestem bardzo zły”.
Nie poprawiaj wyniku tylko po to, żeby zakończyć płacz
Rodzicowi łatwo ulec pokusie szybkiego rozwiązania sytuacji. Jeszcze jeden rzut kostką, powtórzenie ostatniej rundy albo nagłe ogłoszenie remisu mogą natychmiast uspokoić dziecko. Jeśli jednak reguły były wcześniej jasne i przestrzegane, nie ma potrzeby zmieniać rezultatu wyłącznie dlatego, że przegrany jest niezadowolony. Dziecko może stopniowo doświadczać sytuacji, w których nie dostaje oczekiwanego wyniku, a mimo to nic złego się nie dzieje. Rozczarowanie z czasem słabnie, gra się kończy i po pewnym czasie można rozpocząć następną.
Nie oznacza to, że dorosły powinien za wszelką cenę dominować w każdej rozgrywce. Lepiej wybierać gry odpowiednie do wieku, w których dziecko rzeczywiście ma szansę wygrać dzięki zasadom, losowaniu lub własnym decyzjom. Sztuczne oddawanie zwycięstwa za każdym razem również nie przygotowuje do sytuacji, w których wynik okaże się niekorzystny.
Najlepszy przykład często siedzi po drugiej stronie stołu
Dzieci obserwują, jak z niepowodzeniami radzą sobie dorośli. Jeśli rodzic po własnym błędzie natychmiast się irytuje, obwinia innych albo podważa zasady, trudno oczekiwać od kilkulatka zupełnie innego zachowania. Nie trzeba udawać, że przegrywanie sprawia przyjemność. Można powiedzieć: „Szkoda, naprawdę chciałem wygrać. Tym razem udało się to tobie”. Krótka reakcja pokazuje, że rozczarowanie i spokojne zachowanie mogą występować jednocześnie.
Podobne podejście pomaga również przy rozwijaniu samodzielności dziecka. Dorosły nie usuwa każdej trudności z drogi, ale wspiera dziecko wtedy, gdy stopniowo uczy się radzić sobie z nią samodzielnie.
Małe przegrane są dobrym treningiem
Ćwiczenie przegrywania nie musi odbywać się podczas turnieju, ważnego meczu czy szkolnego konkursu. Lepiej zacząć w domu, gdzie stawka jest niewielka. Krótkie gry pozwalające rozegrać kilka partii dają więcej okazji do zetknięcia się z różnymi wynikami niż jedna długa rozgrywka kończąca się po godzinie. Po zakończeniu można zwrócić uwagę nie tylko na zwycięzcę. Jeżeli dziecko, które wcześniej rzucało kartami, tym razem było wyraźnie niezadowolone, ale odłożyło grę i uspokoiło się bez awantury, jest to konkretny postęp. Dobrze go nazwać: „Widziałem, że było ci trudno, ale tym razem spokojnie skończyłeś grę”.
Taka informacja jest bardziej użyteczna niż ogólne „byłeś grzeczny”. Pokazuje dokładnie, jakie zachowanie dziecko potrafiło zmienić. Nie trzeba przy tym wprowadzać nagrody za każdą spokojnie przyjętą porażkę. Celem jest rozwijanie sposobów radzenia sobie z emocjami, a nie wymienianie samokontroli na prezent.
Zwycięzca też ma zasady
Czasem problem nie leży wyłącznie po stronie przegranego. „Ale cię pokonałem!”, „zawsze przegrywasz” czy wyśmiewanie błędów mogą dodatkowo podgrzać emocje. W rodzinnej grze reguły dotyczą więc także osoby, która wygrała. Można cieszyć się ze zwycięstwa bez poniżania przeciwnika. Dzieci nie muszą udawać obojętności ani przepraszać za dobry wynik, ale powinny wiedzieć, że dokuczanie przegranemu nie jest częścią zabawy.
Ma to szczególne znaczenie przy rodzeństwie, gdzie wynik jednej gry łatwo staje się kolejnym elementem wcześniejszej rywalizacji. Przy częstych spięciach pomocne może być także uporządkowanie zasad dotyczących kłótni i rywalizacji między rodzeństwem.
Kiedy złość po przegranej wymaga większej uwagi?
Płacz po przegranym meczu czy jednorazowy wybuch po planszówce sam w sobie nie oznacza zaburzenia. Dzieci różnią się temperamentem, wiekiem i poziomem umiejętności regulowania emocji. Ważniejszy od pojedynczej sytuacji jest powtarzający się wzorzec zachowania.
Większej uwagi wymaga sytuacja, gdy niemal każda przegrana prowadzi do bardzo długich i intensywnych wybuchów, dziecko regularnie niszczy przedmioty, uderza innych lub siebie albo zaczyna unikać wszystkich aktywności, w których istnieje możliwość porażki. Istotne jest także to, czy podobne reakcje występują w różnych środowiskach — w domu, szkole, na treningu i podczas zabawy z rówieśnikami. Jeżeli zachowania są nasilone, utrzymują się i wyraźnie utrudniają dziecku codzienne relacje lub udział w zajęciach, dobrze porozmawiać z pediatrą, psychologiem dziecięcym lub pedagogiem. Sama niechęć do przegrywania nie pozwala natomiast wyciągać wniosków o konkretnym zaburzeniu.
Celem nie jest nauczenie dziecka, że ma lubić porażki. Może być smutne, rozczarowane albo złe. Ważniejsze, by z czasem potrafiło przeżyć te emocje bez krzywdzenia innych, zaakceptować zakończoną rozgrywkę i później spróbować jeszcze raz.
Materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady psychologicznej ani medycznej i nie zastępuje indywidualnej konsultacji ze specjalistą.




